strona główna > uczelnia > gazeta AMG > archiwum gazety AMG

ASCII Część 1 GAZETY >>

Spis treści - część 2
Redakcja



Nowe techniki laparoskopowe w ginekologii

Endoskopowa technika operacyjna jest trudniejsza do opanowania niż tradycyjna - chirurgiczna. Dzięki możliwościom zapisu przebiegu operacji na kasetach wideo istnieją możliwości intensywnego i bezpiecznego szkolenia. W ostatnim pięcioleciu endoskopia stała się bardzo popularną techniką operacyjną coraz częściej stosowaną zamiast tradycyjnej chirurgii.
Pionierem endoskopii w Polsce w dziedzinie ginekologii był prof. Wojciech Gromadzki, kierownik Kliniki Rozrodczości w Instytucie Położnictwa i Chorób Kobiecych w Gdańsku, który 4 maja 1961 roku wykonał pierwszą kuldoskopię celem diagnostyki narządów płciowych kobiety. Po przeprowadzeniu 37 tego rodzaju zabiegów wykonał pierwszą w Polsce laparoskopię. Od tego momentu ośrodek gdański przez wiele lat pod kierownictwem prof. Gromadzkiego był wiodącym w dziedzinie diagnostyki laparoskopowej w kraju.
W niespełna 40 lat później, tj. w dniu 15 maja 2000 roku w Instytucie Położnictwa i Chorób Kobiecych AMG wykonano operację całkowitego usunięcia macicy z przydatkami drogą laparoskopową. Operację przeprowadził zespół II Kliniki Położnictwa i Ginekologii w składzie: dr n. med. Dariusz Wydra, lek. Hanna Makarewicz, lek. Piotr Mielcarek, lek. Andrzej Marciniak (anestezjolog). Operację wykonano u 57-letniej chorej z powodu przedinwazyjnego raka szyjki macicy. Była to pierwsza w województwie pomorskim operacja laparoskopowego usunięcia macicy z przydatkami. Zabieg trwał niecałe 3 godziny. Laparoskop wprowadzono z dostępu przez pępek, a 3 troakary z narzędziami operacyjnymi z dostępu nadbiodrowego. Wykonanie pierwszej laparoskopowej hysterectomii (LH) było możliwe dzięki wykorzystaniu noża harmonicznego oraz histeroforu HOURCABIE-BRUHAT. Histerofor to urządzenie zakładane do sklepień pochwy. Umożliwia utrzymanie stałego ciśnienia CO2 w jamie brzusznej i prowadzenie stałej obserwacji dobrze uwidocznionych tkanek. Pozwala to na bezpieczne wycięcie macicy przy uwidocznieniu więzadeł krzyżowo-macicznych. Zmniejsza także ryzyko operacji i ułatwia uwidocznienie moczowodów. Ponadto histerofor ułatwia bezpieczne nacięcie załamka pęcherzowo-macicznego, jak również otrzewnej zatoki Douglasa. Zabieg laparoskopowego usunięcia macicy z wykorzystaniem histeroforu wymagał zastosowania innej kolejności procedur w porównaniu z "tradycyjnymi" metodą hysterectomii. Zastosowana technika operacyjna w kolejności obejmowała:
1. Hemostazę pęczków naczyniowych w górnej części więzadła szerokiego macicy;
2. Odcięcie więzadeł krzyżowo-macicznych;
3. Odcięcie otrzewnej pęcherzowo-macicznej;
4. Odpreparowanie więzadeł szerokich macicy;
5. Odsunięcie pęcherza z zachowaniem hemostazy naczyń pęcherzowo-macicznych;
6. Nacięcie przedniego sklepienia pochwy;
7. Nacięcie tylnego sklepienia pochwy;
8. Hemostazę naczyń macicznych;
9. Zamknięcie pochwy i odtworzenie jej szczytu.
Po odcięciu macicy w sklepieniach pochwy, usunięto ją przez pochwę wraz z histeroforem. Cały zabieg, w tym hemostazę naczyń macicznych, przeprowadzono nożem harmonicznym. Dodatkowo założono 2 pętle (endoloop) tzw. "podwiązki zabezpieczające" na naczynia jajnikowe (więzadła wieszadłowe). Chorą w pierwszej dobie po zabiegu wypisano z oddziału pooperacyjnego.
Hysterectomia laparoskopowa (LH) może być uważana
za elitarną i awangardową technikę chirurgiczną.
Najbardziej uznani chirurdzy, specjalizujący się w operacjach przezpochwowych, pierwsi dostrzegli i potwierdzili wartość zarówno dostępu przezpochwowego, jak i przezpochwowo-laparoskopowego. Szeroko propagowana sztuka endoskopowa dąży do jak największego rozszerzenia technik oraz ich jakości i powtarzalności.
Analiza porównawcza czasu trwania zabiegu, hospitalizacji, powikłań, jak i czynnika doświadczenia chirurga, pozwala na wyciągnięcie wniosku, że chirurgia laparoskopowa jest poważną alternatywą dla innych technik.

prof. Janusz Emerich
kierownik II Kliniki Ginekologii
i Położnictwa

do gory

Międzynarodowa Studencka Konferencja Naukowa dla Studentów i Młodych Lekarzy

W dniach 4-6 maja 2000 r. odbyła się po raz ósmy międzynarodowa studencka konferencja naukowa, tradycyjnie zorganizowana w Gdańsku przez Koło Biotechnologów Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii i Studenckie Towarzystwo Naukowe AMG.
Otrzymaliśmy 126 zgłoszeń i 106 streszczeń prac, w tym 12 z zagranicy - 1 z Wielkiej Brytanii, 2 z Portugalii, 2 z Czech i 7 z Ukrainy.
Konferencja rozpoczęła się w czwartek, 4 maja o godz. 14.00 inauguracyjnym wykładem poświęconym pamięci prof. Włodzimierza Mozołowskiego i wygłoszonym przez prof. Tadeusza Malińskiego z Oakland University "Nitric oxide in ischemia of the brain and heart-clinical implications". Uroczystość, która odbyła się w sali im. prof. Mozołowskiego, uświetnili swoją obecnością JM Rektor AMG prof. Wiesław Makarewicz, prof. Andrzej Rynkiewicz, prorektor ds. dydaktyki, prof. Roman Kaliszan, prorektor ds. nauki i prof. Stanisław Mazurkiewicz, prorektor ds. klinicznych.
Konferencji towarzyszyła wystawa pt. "Psychopathological art exhibition", zorganizowana przez kol. Wiesława Cubałę, studenta ze Studenckiego Koła Naukowego przy I Klinice Chorób Psychicznych AMG oraz przez pracowników tejże kliniki, prezentująca prace pacjentów chorych na schizofrenię.
Wieczorem odbyła się w leśniczówce w Borodzieju impreza integracyjna, w czasie której wraz z uczestnikami bawili się profesorowie Tadeusz Maliński, Stefan Angielski, Andrzej Rynkiewicz i Michał Woźniak, kurator STN.
Piątek i sobota były dniami prezentacji. Odbywały się one na terenie Zakładów Teoretycznych - w salach im. prof. Reichera i prof. Hillera.
Wieczory uczestnicy poświęcali spotkaniom towarzyskim - w piątek w Kolibie II w Jelitkowie, w sobotę w Klubie Studenckim X.
W sobotę o godz. 15.00 nastąpiło uroczyste zakończenie konferencji - podsumowanie spotkania i ogłoszenie wyników. W zakończeniu udział wzięli prof. Piotr Szefer, dziekan Wydziału Farmaceutycznego i dr hab. Jacek Bigda, dziekan Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii.
W sesji biotechnologicznej, z powodu wysokiego, wyrównanego poziomu prezentowanych prac, nie nagrodzono żadnej pracy, przyznano tylko wyróżnienia.
W sesji medycznej przyznano 3 nagrody:
kol. Magdalenie Sildatke-Bauer za pracę "Immunological aspects of the pseudoexfoliation syndrome",
kol. Radosławowi Wilimskiemu za pracę "Surgical traetment of lung metastases"
kol. Jackowi Krajewskiemu za pracę "Protective effect of TEMPO and 4-OH-TEMPO on kidney and liver under experimental nephrocarcinogenesis".
Wszyscy nagrodzeni są studentami naszej Alma Mater.
Największą ilość punktów zgromadziła Magdalena Sildatke-Bauer
i dzięki temu wygrała główną nagrodę - uczestnictwo w 11th European Students' Conference w Berlinie.
W imieniu zarządu Studenckiego Towarzystwa Naukowego chcę podziękować wszystkim osobom, które pomogły w organizowaniu naszego spotkania i swoim uczestnictwem podnieśli jego rangę, zwłaszcza rektorowi prof. Wiesławowi Makarewiczowi, prof. Andrzejowi Rynkiewiczowi, naszemu prorektorowi i mgr Annie Nałęcz z biura prorektora ds. dydaktyki, dyrektorowi Sławomirowi Bautembachowi i całej administracji AMG. Specjalne podziękowania składam prof. Stefanowi Angielskiemu, dzięki któremu mogliśmy wysłuchać wykładu prof. Malińskiego, naszym kuratorom: prof. Michałowi Woźniakowi i dr. Jackowi Kaczmarkowi oraz Ewie Kiszce i całej ekipie Działu Współpracy z Zagranicą.
Chcę również podziękować naszym sponsorom, przede wszystkim firmie Servier, a także moim kolegom: Tomaszowi Stefaniakowi, Grzegorzowi Łaskawskiemu, Monice Czarnowskiej i Wieśkowi Cubale.

Jacek Krajewski
przewodniczący STN AMG

do gory

Kadry AMG i SPSK nr 1

Kadry AMG

Na stanowisko profesora nadzwyczajnego przeszedł
   dr hab. med. Michał Woźniak

Stopień doktora hab. n. med. otrzymał
   dr hab. n. med. Bogusław Baczkowski

Stanowisko adiunkta zajął
   dr med. Henryk Raszczyk

Jubileusz długoletniej pracy w AMG obchodzili:
30 lat
   Izabella Krupska

20 lat
   dr hab. Witold Juzwa, prof. nzw.
   dr med. Krystyna Suchecka-Rachoń

Z Uczelni odeszli:
   lek. stom. Małgorzata Kuchta
   lek. Antoni Toruński


Kadry SPSK nr 1

Od dnia 20 kwietnia 2000 r. zatrudniono mgr Krystynę Kubiak na stanowisku głównej księgowej.

Od dnia 9 maja 2000 r. zatrudniono mgr. Tomasza Warskiego na stanowisku dyrektora ds. techniczno-eksploatacyjnych.

Jubileusz długoletniej pracy w SPSK nr 1 obchodzą:
45 lat
   Maria Biernat

35 lat
   Lucyna Medyńska
   Barbara Rogowska

30 lat
   Małgorzata Ciesielska
   mgr Wiesława Smoluchowska

25 lat
   Urszula Błochowiak
   Andrzej Wiewióra

20 lat
   Marek Bielawski
   Krystyna Danielak
   lek. Jolanta Grzybowska
   Krystyna Jerzak
   Magdalena Lemańczyk
   dr med. Piotr Skarżyński

do gory

XIX Międzynarodowy Festiwal Muzyki Cerkiewnej Hajnówka '2000
Muzyka cerkiewna - śpiew duszy


W dniach od 21 do 28 maja br. w przepięknym Soborze św. Trójcy w Hajnówce rozbrzmiewała jedyna w swoim rodzaju muzyka. Muzyka na wskroś emocjonalna i natchniona, wzbogacająca wnętrze i podnosząca na duchu, pobudzająca do refleksji i zadumy, odrywająca od spraw doczesnych, zmuszająca do maksymalnego zaangażowania wykonawczego. Niepowtarzalna atmosfera hajnowskiego festiwalu, pełna powagi i skupienia, potęgowana była ciszą panującą w świątyni podczas przesłuchań konkursowych. Brak braw powodował narastanie emocji wśród publiczności, które nie zostają uwolnione i rozładowane. Absolutna cisza.
Dla zespołów chóralnych śpiewających na co dzień bardzo różnorodne rodzaje muzyki, konkurs pieśni prawosławnej jest sprawdzianem możliwości i intuicji. Do zmagań konkursowych w 5 kategoriach przystąpiło 38 zespołów polskich i zagranicznych. Poziom artystyczny w poszczególnych kategoriach był niezwykle wysoki i wyrównany - świetna technika wokalna, wyrównane brzmienie, czysta intonacja, trafny dobór repertuaru. Są to elementy brane pod uwagę podczas każdego rodzaju konkursu chóralnego. Moim zdaniem w czasie festiwalu wielu wykonawcom brakowało, niestety, najważniejszego elementu muzyki cerkiewnej - natchnionego śpiewu duszy.
W kategorii polskich chórów amatorskich świeckich - Chór Akademii Medycznej w Gdańsku im. Tadeusza Tylewskiego zaprezentował 6 pozycji konkursowych, począwszy od starocerkiewnego śpiewu chorałowego na chór męski, poprzez Koncert Nr 16 Priiditie wospoim ludije - D. Bortnianskiego, Wieruju - P. Czajkowskiego, Zastupnice usierdnaja, Mati Hospoda wyszniaho - P. Czesnokowa, Wo carstwii Twojem pomiani nas Hospodi - W. Kalinnikowa, a skończywszy na współczesnej kompozycji Błażen muż - R. Twardowskiego.
Emocje były niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju. Chór wraz z dyrygentem stanowili zgodnie działający organizm. Perfekcyjny wykonawczo "śpiew naszych dusz", był gorącą modlitwą wyrażoną słowem i muzyką. Czuliśmy zharmonizowany z naszym śpiewem oddech publiczności. Brak oklasków oraz cisza wypełniona emocją pozwalały na skupienie i pełne przeżycie, które u słuchaczy wyrażało się łzami wzruszenia.
Kuluarowe szepty i głosy o najlepszym chórze tegorocznego festiwalu potwierdziły się. Ogromny to dla nas zaszczyt i satysfakcja przywieźć do Gdańska na chwałę zespołu i naszej Alma Mater najwyższe trofeum z jedynego na świecie konkursu chóralnego tej rangi, posiadającego klasę 0.
Jako kierownik artystyczny i dyrygent wyrażam moim chórzystom słowa uznania i podziękowania za ich mistrzostwo, wysiłek i zaangażowanie, zaś organizatorom festiwalu, a w szczególności jego dyrektorowi - Mikołajowi Buszko składam serdeczne podziękowanie za atmosferę i wzorowe przygotowanie imprezy.
"Radujtiesia i wiesielitiesia, jako mzda wasza mnoga na niebiesiech."

Jerzy Szarafiński
kierownik artystyczny
dyrygent Chóru AMG

* * *

Pan mgr Jerzy Szarafiński
Chór Akademii Medycznej im. T. Tylewskiego
w Gdańsku

Wielce Szanowny Panie Dyrygencie,
Z okazji zdobycia przez Chór Akademii Medycznej w Gdańsku I nagrody na XIX Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Cerkiewnej pragnę przekazać Panu i na Pana ręce całemu Zespołowi szczere gratulacje.
Proszę o przyjęcie najserdeczniejszych życzeń dalszych sukcesów artystycznych, spełnienia wszystkich zamierzeń oraz zdrowia i szczęścia osobistego.
Z wyrazami głębokiego szacunku,

prof. Wiesław Makarewicz
Rektor

do gory

Co w prasie piszczy

Korupcja w służbie zdrowia - Operacja koperta

takie chwytliwe tytuły znalazły się na pierwszych dwóch stronach Dziennika Bałtyckiego z 5.06 br. Redakcja poprosiła o wypowiedzi na ten temat kilka prominentnych osób z naszego środowiska. Równocześnie udostępniono telefon redakcyjny, aby czytelnicy gazety mogli wypowiadać swoje zdanie.
Prof. dr hab. Jerzy Mielnik: Sądzę, że lekarze wywieszający ogłoszenie "my nie bierzemy łapówek" zachowują się trochę jak faryzeusze. Nie chciałbym jednak tego szerzej komentować. Zresztą wydaje mi się, że nikt od chorego nie wymusza prezentów. Czasem zdarza się wręcz odwrotnie - to pacjent zapomina nawet powiedzieć nam: dziękuję.
Dr med. Walenty Nyka: Wydaje mi się, że wolny rynek usług medycznych najlepiej zweryfikuje kwestie korupcji w służbie zdrowia. Pacjenci doskonale wiedzą, co może ich spotkać na tym czy innym oddziale i jeśli nie ufają lekarzom mogą teraz wybrać inną placówkę. W obecnej sytuacji, kiedy pacjent sam decyduje gdzie chce się leczyć, to my powinniśmy zabiegać o pacjenta, a nie odwrotnie
Dr med. Andrzej Kręglewski: Uważam za rzecz wysoce niemoralną uzależnianie leczenia od korzyści materialnych czy jakichkolwiek innych. Korupcja jest jednak tematem dla prokuratora, a nie dla lekarza. Na dziś jest to temat zastępczy. Zamiast konfliktować środowisko medyczne i pacjentów lepiej byłoby zastanowić się, jak poprawić wprowadzoną reformę zdrowia.
Dr med. Paweł Cieśla: Część lekarzy twierdzi, że lekarze przyjmują łapówki, gdyż przez 50 lat PRL władze dawały na to moralne przyzwolenie. Z pracowników medycznych zrobiono "służbę" zdrowia, a z lekarzy kelnerów. Władze zakładały, że lekarz może mieć żebracze zarobki, bo i tak dorobi na czarno. Reforma ochrony zdrowia poprawiła sytuację pacjentów, ale uderzyła w lekarzy i pielęgniarki. Dajcie zarobić lekarzom tak, jak na to zasługują - po ciężkich studiach i za bardzo trudną i odpowiedzialną pracę. Mamy żal, że prokuratorzy i sędziowie dzięki ustawie w ciągu jednego dnia stali się dobrze opłacanymi urzędnikami państwowymi i zarabiają trzy, cztery średnie krajowe. Lekarzom też trzeba płacić uczciwie. Gdy to nastąpi będę za surowym karaniem za branie łapówek, łącznie z utratą pracy i stanowiska.
Dr med. Jerzy Umiastowski: Moim zdaniem zjawisko korupcji ma charakter marginalny, dotyczy pojedynczych lekarzy. Skorumpowane jednostki psują jednak opinię całemu środowisku lekarskiemu. Korupcja w służbie zdrowia jest czymś szczególnie drastycznym i nieetycznym, stąd jednoznacznie negatywny odbiór społeczny wyrażany w licznych sondażach. Przy okazji krzywdzi się jednak uczciwych lekarzy, których jest przytłaczająca większość.

Następnie redakcja w rubryce "Trafili do Sądu" zamieściła inicjały i stanowiska lekarzy, którzy w wyniku doniesień pacjentów o przyjęcie tzw. korzyści majątkowych stanęli przed sądem.
Z telefonów czytelników gazety, a także ostatnich badań OBOP - lekarze postrzegani są jako najbardziej nieuczciwa grupa zawodowa. Czytelnicy - dzwoniąc do gazety - podali cennik usług medycznych, poczynając od wizyty w gabinecie prywatnym gwarantującej przyjęcie do szpitala aż do skomplikowanych operacji ortopedycznych i neurochirurgicznych.
Rzecznik odpowiedzialności zawodowej podaje, że na 114 spraw, które wpłynęły w ob. roku zaledwie jedna dotyczyła żądania przez lekarza korzyści majątkowych. W całym kraju tego typu skargi stanowiły zaledwie 1% wszystkich zażaleń kierowanych do Izb. Na 1200 skarg pacjentów na nieprawidłowości w szpitalach i przychodniach kierowanych do rzecznika praw obywatelskich nie było ani jednej dotyczącej łapówkarstwa.
Propozycje zgłoszone do redakcji przez lekarzy jak rozwiązać ten problem:
1. Wprowadzić wzorem krajów Europy Zachodniej tzw. prywatne łóżka w państwowych szpitalach
2. Stworzyć koszyk świadczeń podstawowych, gwarantowanych przez państwo w ramach składki na zdrowie. Pacjent powinien płacić za zabiegi w kasie szpitala i otrzymywać rachunek, który pokryje kasa chorych, a zabiegi ponad standardowe winien w kasie opłacać z własnej kieszeni.
Na koniec wypowiedź Teresy Kamińskiej, prezesa Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych: Łapówki w służbie zdrowia powinien ograniczyć Rejestr Usług Medycznych, gdy zacznie działać w pełni.

dr Emilia Mierzejewska

do gory

NSZZ "Solidarność" AM i SPSK w Gdańsku


Gdańsk, dnia 5 czerwca 2000 r.
Szanowny Pan
Prof. Jerzy Buzek
Prezes Rady Ministrów

Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność" Akademii Medycznej i Samodzielnych Publicznych Szpitali Klinicznych w Gdańsku w imieniu swoich członków przekazuje wyrazy niezadowolenia, żalu i rozgoryczenia ze skali podwyżek wynagrodzeń w szkolnictwie wyższym.
Zgodnie z przepisami ustawy budżetowej na rok 2000 oraz ustawy z 23.12.1999 r. o kształtowaniu wynagrodzeń w roku 2000 w sferze budżetowej w ujęciu średniorocznym w relacji do 1999 r. podwyżka od 1 stycznia 2000 r. wynieść powinna 6,7% w skali ogółu uczelni resortu edukacji narodowej.
Jak wynika z pisma Andrzeja Karwackiego - podsekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej z dnia 17.04.2000 r. nr DNS-IV-80/ET/00 przyrost wynagrodzeń osobowych przeznaczonych na podwyżkę w 2000 r. w relacji do poziomu wynagrodzeń osobowych przed podwyżką z 1999 r. kształtuje się kalkulacyjnie w odniesieniu do ogółu uczelni resortu edukacji narodowej na poziomie 4,9%.
Są to podwyżki dramatycznie niskie. W Akademii Medycznej w Gdańsku oznacza to podwyższenie wynagrodzeń od 1 stycznia 2000 r. średnio o 73 zł na jeden etat kalkulacyjny, w sytuacji, gdy inflacja za rok 1999 wyniosła 7,3%. Trudno jest mówić o podwyżce wynagrodzeń, skoro realnie nie nastąpiła nawet waloryzacja płac w stosunku do stopnia inflacji.
Rozgoryczenia pracowników Akademii Medycznej są tym większe, że liczyliśmy, iż kierowany przez Pana rząd doprowadzi do rzeczywistego wzrostu nakładów na szkolnictwo wyższe i zahamuje postępującą pauperyzację środowiska akademickiego.
Kropli goryczy dopełnia fakt, że wbrew treści art. 8 ustawy o kształtowaniu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej kwoty, o które wzrosły wynagrodzenia, nie zostały wypłacone w terminie (do 3 maja 2000 r.).
Środowisko akademickie rozumie konieczność ograniczeń, jakie wynikają z sytuacji ekonomicznej państwa i jego możliwości budżetowych i z życzliwością, ale także zniecierpliwieniem wysłuchują od ponad 10 lat kolejnych obietnic politycznych, programów wyborczych i rządowych, które stawiają sobie za cel radykalną poprawę kondycji oświaty i szkolnictwa wyższego. Wydaje nam się, że po tylu latach reformowania państwa nadszedł czas, aby przejść od słów do czynów.
Dlatego tę symboliczną podwyżkę płac pracownicy Uczelni odbierają w sposób jednoznacznie negatywny.
Żądamy w najbliższym czasie poważnej debaty rządu i parlamentu o sytuacji finansowej i poziomie wynagrodzeń w szkolnictwie wyższym. Liczymy, że efektem jej będzie realny wzrost rekompensujący wzrost kosztów utrzymania i odpowiadający społecznej i etycznej randze zawodów akademickich.
Z poważaniem

Mirosław Madej
przewodniczący NSZZ "Solidarność" AMG i SPSK

do gory

"Święto Człowieka"

Gdańsk, czerwiec 2000


Szanowni Państwo Profesorowie, Docenci, Doktorzy, Pracownicy Naukowi
z regionu Pomorza Gdańskiego

Mija dziesięć lat od przełomu dziejowego w najnowszej historii Europy, w którym Polska odegrała rolę inicjatora. Zakończył się w ten sposób okres "zimnej wojny" i proces walki o wolność zniewolonych społeczeństw. Gdańsk jest miastem szczególnie predysponowanym do podjęcia tematyki praw człowieka i narodów. Tutaj właśnie, pogwałcono prawo do wolności w dniu rozpoczęcia II wojny światowej i tutaj też, narodziła się idea Solidarności. W Jubileuszowym Roku 2000, na przełomie sierpnia i września, gdy zbiegają się symboliczne daty przełomów, organizujemy w Gdańsku Międzynarodowe Forum Jubileuszowe "Święto Człowieka", adresowane do ludzi młodych oraz tych, którzy pamiętają historię naszego wieku, do szerokiego kręgu odbiorców oraz elit intelektualnych. Temat praw człowieka, tak często podejmowany w ostatnich dziesięcioleciach, zakłada, naszym zdaniem, konieczność refleksji jeszcze bardziej dojrzałej, skierowanej ku nowemu tysiącleciu. Jeżeli osoby i narody mają określone prawa, to warto by również zdać sobie sprawę z wynikających z nich obowiązków, inaczej powinności. Chcemy właśnie w Gdańsku stworzyć wraz z najwybitniejszymi intelektualistami naszych czasów Kartę Powinności Człowieka. Zaproszenie do tego projektu filozofów, literatów i przywódców duchowych współczesnego świata ma zagwarantować historyczną rangę tego wydarzenia i dokumentu.
Kulminacyjnym punktem "Święta Człowieka" chcemy uczynić debatę środowisk naukowych i twórczych nad źródłem praw i powinności człowieka. Do wygłoszenia posłań w gdańskim Teatrze Wybrzeże zaprosiliśmy wybitnych przedstawicieli teologii, filozofii i prawa. Swoją obecność potwierdzili już abp Józef Życiński oraz prof. Andrzej Zoll. Czekamy jeszcze na ostateczną odpowiedź prof. Leszka Kołakowskiego.
Zapraszam na spotkanie środowisk naukowych Pomorza Gdańskiego do Teatru Wybrzeże w Gdańsku, 1 września 2000, w piątek, o godz. 16. Chęć wzięcia udziału proszę potwierdzić przez wypełnienie i wysłanie załączonej kartki pocztowej.
Proszę przyjąć wyrazy szacunku

Tadeusz Gocłowski
Arcybiskup Metropolita Gdański

do gory

Przeczytane


Trzeba sobie zdać sprawę, że sztuka nie ma nic wspólnego z demokracją. Jest i musi być arystokratyczna. O jej rozwoju, kształcie, także o obliczu instytucji artystycznych, decydować mogą tylko wielkie talenty, a nie wielkie masy przez głosowania. Masy w sztuce zdolne są ofiarować masom odbiorców jedynie wartości mierne, na własną miarę. Tylko wielkie talenty, nie krępowane przez miernoty, tworzyć mogą wielkie dzieła nadające kulturze poziom narodowy.
Jerzy Waldorff
Instytutem naukowym kierować powinien wybitny uczony. By zachęcić do dalekich podróży, trzeba wielkich podróżników, a nie nauczycieli geografii.

prof. Ludwik Hirszfeld

przepisał prof. Romuald Sztaba

do gory

Jubileusz 50-lecia ukończenia studiów


Przemówienie JM Rektora AMG

Dostojni Jubilaci, Szanowni Goście,
Gromadzimy się dzisiaj na nadzwyczajnym otwartym posiedzeniu Senatu z okazji szczególnej. Po raz pierwszy jubileusz 50-lecia ukończenia studiów i uroczystość odnowienia dyplomów lekarskich organizujemy dla tych, którzy bezpośrednio po wojnie rozpoczęli studia w ówczesnej Akademii Lekarskiej w Gdańsku. Tak więc Wasz Jubileusz 50-lecia to równocześnie 55-lecie naszej Alma Mater. Jak pisał wybitny lekarz i humanista Antoni Kępiński "Od czasów Hipokratesa, a prawdopodobnie od jeszcze dawniejszych, głównym zadaniem każdej szkoły lekarskiej było wychowanie dobrego lekarza". Jesteście niepodważalnym świadectwem, że gdańska Akademia Medyczna to zadanie dobrze wypełnia. To wielkie święto dla nas wszystkich. Po Was podobny jubileusz będą zapewne obchodzić następne roczniki, ale ten jest szczególny, bo pierwszy!
Jestem bardzo zadowolony i wzruszony, że spotykamy się w historycznej sali wykładowej - Sala Anatomii Prawidłowej i sąsiadująca z nią niegdyś stołówka studencka o nieco egzotycznej nazwie "TIVOLA", stanowiły centrum życia studenckiego w tamtych latach. Niestety, pomieszczenia te od wielu już lat oczekują na możliwość renowacji.

Dostojni Jubilaci!
To Wy tworzyliście i kształtowaliście tę Uczelnię i staliście się ważną cząstką jej historii. Z satysfakcją mogę powiedzieć, że otarłem się o tę historię osobiście. Szczęśliwym posiadaczem pierwszego indeksu Akademii Lekarskiej w Gdańsku, której kontynuatorką jest obecna Akademia Medyczna, jest prof. Mariusz Żydowo, doktor honoris causa naszej Uczelni, którego przez wiele lat miałem zaszczyt być uczniem i współpracownikiem.
Rozpoczynaliście w 1945 roku naukę od wynoszenia wspólnie z Waszymi profesorami gruzu z sal wykładowych, szklenia okien - jeżeli udało się zdobyć potrzebne szkło, gromadzenia niezbędnych sprzętów i odczynników.
Kończyliście studia i wkraczali w zawodową działalność w roku 1950 - w najbardziej mrocznym, stalinowskim okresie naszych dziejów. Wszystkie lata Waszej zawodowej aktywności to bardzo trudny czas w życiu naszej Ojczyzny. Byliście narażeni na liczne niebezpieczeństwa i upokorzenia. Dzisiejsi studenci już zapewne nie wiedzą, co oznaczają takie pojęcia jak komisja przydziału pracy, bezterminowa służba wojskowa, marksizm-leninizm, jesienne wykopki czy Służba Bezpieczeństwa.
Ten szczególny Jubileusz jest okazją, by wyrazić Wam nasze serdeczne podziękowanie za długoletnią, piękną, zawodową i organizacyjną działalność. Cieszymy się ogromnie, że zgromadziliście się tak licznie, że mamy zaszczyt gościć na dzisiejszej uroczystości blisko 100 absolwentów pierwszego rocznika Wydziału Lekarskiego. Wiem, że utrzymujecie pomiędzy sobą żywe kontakty i łączą Was więzy długoletniej przyjaźni, że spotykaliście się w ciągu 50-lecia regularnie. Gratuluję Wam tego z całego serca i dziękuję za przybycie. Stanowicie piękny wzór do naśladowania dla następnych pokoleń lekarzy, absolwentów naszej Uczelni.
Jaka jest gdańska Akademia Medyczna dzisiaj - w dniu Waszego Złotego Jubileuszu? Zatrudniamy 914 nauczycieli akademickich i kształcimy ogółem nieco ponad 2600 studentów, w tym 1 385 studentów na Wydziale Lekarskim, 367 studentów na Oddziale Stomatologicznym, 610 na Wydziale Farmaceutycznym i 174 na Międzyuczelnianym Wydziale Biotechnologii, zorganizowanym przed 7 laty w ścisłej współpracy z Uniwersytetem Gdańskim. Po raz pierwszy w bieżącym roku akademickim realizujemy zaoczne studia magisterskie pielęgniarstwa dla 79 studentów.
Niestety, Akademia nie rozbudowała się aż tak znacznie, by zmienić się nie do poznania. Ale przybyły nam nowe, piękne budynki i bardzo dużo nowoczesnej aparatury, a wiele spośród starych pomieszczeń uległo gruntownej modernizacji. Staramy się nadążać za niebywałym postępem medycyny, którego wszyscy jesteśmy świadkami. Jesteśmy dumni z naszej nowoczesnej kardiologii interwencyjnej i kardiochirurgii. Mamy doskonale wyposażoną w nowoczesną aparaturę radiologię i diagnostykę obrazową. Nasza radioterapia, wyposażona w ultranowoczesną aparaturę, zaliczana jest do ścisłej krajowej czołówki.
Na bardzo wysokim poziomie prowadzona jest ortopedia, hematologia i nefrologia z rozwiniętą dializoterapią. Dokonujemy transplantacji nerek i szpiku kostnego. Rozwinęliśmy zabiegi z wykorzystaniem różnorodnych technik endoskopowych, w tym także chirurgię i ginekologię laparoskopową. Trwa budowa nowych pomieszczeń dla Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej, a jeszcze w tym roku rozpoczniemy budowę nowoczesnej zwierzętarni z zapleczem laboratoryjnym o wartości około 6,7 mln złotych, która będzie służyła całemu trójmiejskiemu środowisku naukowemu.
Dysponujemy dużym potencjałem naukowym i ponieważ nauka nie zna granic, aktywnie uczestniczymy w międzynarodowym życiu naukowym. W minionym roku nasi pracownicy opublikowali 900 prac naukowych, z czego 250 w renomowanych światowych czasopismach.
W Uczelni pracuje dziś 900 komputerów powiązanych ze sobą w sieć komputerową, która zapewnia nam bezpośrednią łączność z całym światem i dostęp do ogromnych zasobów informacji. Nasza biblioteka, w której pragniemy po uroczystości podjąć Szanownych Jubilatów lampką wina, zbudowana w roku 1968, a gruntownie zmodernizowana w ubiegłym roku, na pewno nie przypomina w niczym biblioteki w pawilonie nr 30, jaką pamiętacie z okresu swoich studiów - chociaż wciąż żywa jest pamięć znakomitych bibliotekarzy z tamtych lat - śp. dyrektora Adama Bocheńskiego i śp. mgr Marii Bugnowej.
Jednakże najtrwalszym fundamentem dzisiejszych sukcesów Uczelni są jej absolwenci, wśród których Wy dzierżycie niepodważalnie palmę pierwszeństwa. Dlatego pozwólcie, że w tym szczególnym dniu Waszego Jubileuszu złożę Wam w imieniu Senatu Akademii Medycznej w Gdańsku i swoim własnym, najserdeczniejsze gratulacje i życzenia głębokiej satysfakcji z życiowych dokonań, długich lat życia w zdrowiu, radości i pogodzie ducha. Bowiem, jak pisał Tadeusz Kotarbiński, "Radość cenna jest niezmiernie, a przy tym ważna, gdyż koniecznie potrzebna, by móc wytrzymać nacisk i grozę cierpienia".
Na koniec chciałbym powiedzieć, że przygotowanie dzisiejszej uroczystości nie byłoby możliwe bez aktywnego zaangażowania grupy organizacyjnej wyłonionej spośród Jubilatów w osobach dr Karoliny Kamieńskiej, dr. Leona Birna, dr. Czesława Żebryka i prof. Mariusza Żydowo, którym serdecznie za Ich trud pragnę podziękować. Dziękuję także Stowarzyszeniu Absolwentów AMG i jego prezesowi prof. Brunonowi Imielińskiemu za pomoc i aktywny udział w przygotowaniu uroczystości.
Życzę wszystkim Dostojnym Jubilatom, by ten piękny, majowy dzień był dla Was naprawdę radosny, by przyniósł wiele niespodzianek, wiele ciekawych spotkań i miłych wzruszeń.

* * *

Wystąpienie przedstawiciela Jubilatów

Magnificencjo Rektorze, Wysoki Senacie, Panie Prezydencie, Szanowni Goście, Koleżanki i Koledzy,
Znalazłem się w sytuacji, kiedy powinienem wygłosić podziękowanie wszystkim, którzy przyczynili się do tej podniosłej i wzruszającej uroczystości; podziękować za piękne, w języku łacińskim napisane dyplomy przypominające o tym, że przed 50. laty ukończyliśmy studia w Akademii Medycznej w Gdańsku. Studia, które większość z dzisiejszych jubilatów rozpoczynała 55 lat temu równocześnie z powstawaniem Akademii Lekarskiej w Gdańsku na gruzach miasta, w tych zdewastowanych pomieszczeniach, które pozostały po działającej tu przedtem niespełna 10 lat Medizinische Akademie in Danzig. Chcę to wspomniane wyżej podziękowanie wyrazić w imieniu wszystkich moich koleżanek i kolegów z pierwszego rocznika studiów Wydziału Lekarskiego naszej Uczelni. Dziękuję Rektorowi i władzom Uczelni za to, że zgodziły się podjąć tradycję odnowienia dyplomów lekarskich po 50. latach tym dyplomantom - wychowankom naszej Almae Matris, którzy minione półwiecze przeżyli. Podziękowania kieruję do pracowników administracji AMG pod przewodnictwem dyrektora Jana Brodnickiego oraz do dr. Jerzego Kossaka - sekretarza Stowarzyszenia Absolwentów Akademii Medycznej w Gdańsku, dzięki którym dzisiejsza uroczystość zyskała piękną i miłą oprawę. Nade wszystko jestem wdzięczny mgr Józefie de Laval, dyrektorowi Biblioteki Głównej AMG, która włożyła ogrom fachowej pracy, starań i cierpliwości w powstanie książki zatytułowanej Pierwszy powojenny rocznik studentów medycyny w Gdańsku (1945-1950). Tę książkę będzie można otrzymać za chwilę w Bibliotece Głównej, w czasie organizowanego tam spotkania przy lampce wina. Mam nadzieję, że będzie to interesująca lektura nie tylko dla kolegów z naszego rocznika studiów.
Głównym tematem mojego wystąpienia pragnę uczynić zagadnienia związane bezpośrednio i pośrednio z treścią wspomnianej książki, materiały do której zbieraliśmy ponad dwa lata. Będą Państwo mogli dowiedzieć się z niej o pierwszych profesorach naszej Uczelni, o drogach życiowych, które doprowadziły nas - pierwszych powojennych studentów do Gdańska i o dalszych naszych lekarskich i życiowych losach. Nie będę mówił o szczegółowych informacjach zawartych w tym liczącym niemal 300 stron wydawnictwie, chciałbym bowiem podać pewne uogólnienia, które charakteryzowałyby ten rocznik studiów. Wspomnę tylko, że najstarszy z naszych kolegów liczył w 1945 roku 45 lat życia, a zaledwie kilka koleżanek i kolegów było w wieku młodszym aniżeli 20 lat. Byliśmy zbiorowiskiem ludzi o dużej rozpiętości wieku, bardzo różnym pochodzeniu zarówno geograficznym, jak i społecznym, o przeróżnej historii przeżyć wojennych, przeważnie ciężkich i dramatycznych. Jednakże w krótkim czasie staliśmy się sobie bliscy, a koleżeńskie i przyjacielskie więzi utrzymują się dotychczas.
Przed naszym dzisiejszym spotkaniem zastanawiałem się, jakie przyczyny legły u podstaw tego, że byliśmy (i jesteśmy - chociaż w zmniejszonym już gronie) niezwykłym rocznikiem studiów i jaka jest przyczyna więzi oraz życzliwości nas łączących. Można by oczywiście wymieniać wiele czynników, które na to wpłynęły. Warto jednak zwrócić uwagę na pewne uwarunkowania, które stanowią o tym, że jest to niezwykły rocznik - nie tylko dlatego, że był pierwszy i jest mój. Otóż znaleźliśmy się tutaj w roku, który w tysiącletniej historii Gdańska stał się po raz drugi czasem gwałtownej wymiany populacji tego miasta. Nie byliśmy wówczas świadomi tego, że rok 1945 pod względem nie tyle zniszczeń materialnych tego niezwykłego miasta (które to zniszczenia były ogromne), ile pod względem rozmiarów wymiany ludności - daje się porównać jedynie ze zdarzeniem, które miało miejsce w 1308 roku, a które przeszło do historii jako rzeź gdańszczan dokonana przez Krzyżaków. Nie miejsce i czas tutaj na szczegółową analizę i ocenę historyczną tych dwóch zdarzeń oddalonych od siebie o ponad 600 lat, a rozgrywających się w tym niezwykłym miejscu, które mimo wszystkich tragicznych wydarzeń przezeń się przetaczających nie utraciło swojego specyficznego genius loci. Faktem jest, że byliśmy bezpośrednimi uczestnikami wymiany populacji Gdańska w 1945 roku. Zaledwie kilkoro z naszych koleżanek i kolegów urodziło się w Gdańsku i jego okolicach. Wszyscy jednak staliśmy się gdańszczanami z wyboru, połączyły nas trudne, w ciężkich warunkach i w biedzie odbywane tutaj studia w Uczelni, której początki budowaliśmy razem z naszymi wspaniałymi nauczycielami.
Na zakończenie mojego wystąpienia jestem winien złożenie życzeń naszej Uczelni, aby nie tylko o przeszłości była mowa, ale i o przyszłości. Na ręce Magnificencji Rektora chcę złożyć życzenia długiego i pomyślnego rozwoju wszystkiego, co pożyteczne i szlachetne w działalności gdańskiej Akademii Medycznej. Sądzę, że stosowne będzie wyrażenie życzenia, ażeby w dłuższym aniżeli następne 600 lat okresie nie następowały w Gdańsku żadne tragiczne zdarzenia związane z gwałtowną wymianą populacji, co niechaj sprzyja coraz lepszemu kształtowaniu młodych pokoleń coraz lepszych, światłych wychowanków Akademii.

prof. Mariusz M. Żydowo

* * *

Warszawa, 24.05.2000 r.


Jego Magnificencja
Prof. dr hab. Wiesław Makarewicz
Rektor Akademii Medycznej w Gdańsku

Serdecznie dziękuję za nadesłane zaproszenie na Jubileusz 50-lecia ukończenia studiów i uroczystość odnowienia dyplomów lekarskich studentów Akademii Medycznej w Gdańsku rocznik 1945-1950. Z prawdziwą przykrością informuję, że z przyczyn ode mnie niezależnych nie będę mogła wziąć udziału w uroczystościach.
Szanowni Państwo!
Dzisiejsza uroczystość jest uroczystością szczególną, tak jak szczególny był i jest pierwszy powojenny rocznik Akademii Medycznej w Gdańsku 1945-1950. Po trudnych i niejednokrotnie bolesnych doświadczeniach wojennych, pełni wiary i nadziei podjęli Państwo studia medyczne. Dziś mają Państwo za sobą wiele lat pięknej, wymagającej niejednokrotnie najwyższego poświęcenia, służby. Bez względu na wszelkie przeciwności i trudy, poświęcili się Państwo bez reszty, by pełnić najszlachetniejsze powołanie - niesienie pomocy ludziom chorym, cierpiącym, tym wszystkim, którzy jej najbardziej potrzebowali.
Wszystkich absolwentów rocznika 1945-1950 Akademii Medycznej w Gdańsku proszę o przyjęcie wyrazów podziękowań oraz głębokiego szacunku. Życzę wielu jeszcze lat w zdrowiu, pełni sił. Państwa wiedza i doświadczenia są Polsce potrzebne.

Franciszka Cegielska
minister MZiOS

* * *

Tym, którzy odeszli

W przeddzień 50-lecia ukończenia studiów przedstawiciele rocznika jubilatów odwiedzali cmentarze Trójmiasta, Elbląga i Grudziądza. W miejscach spoczynku swych nauczycieli i kolegów składali kwiaty i zapalali znicze, by uczcić pamięć tych, którzy odeszli.
Na Cmentarzu Łostowickim przewodnikiem grupy była prof. Barbara Iwaszkiewicz-Bilikiewicz. Wiązanki kwiatów z napisem na wstędze: "Drogiemu Profesorowi w 50. rocznicę - Lekarze Absolwenci z 1950 Roku" złożyliśmy na płytach grobowych naszych Mistrzów, Profesorów: Ignacego Abramowicza, Tadeusza Bilikiewicza i Jarosława Iwaszkiewicza.
Okruchy wspomnień... chwila zadumy nad upływającym czasem i... memento mori.

Józef H. Borkowski

* * *

Polecamy Czytelnikom

Przedstawiamy księgę pamiątkową - album pierwszego powojennego rocznika studiów medycznych w Gdańsku, dziewcząt i chłopców, którzy studiowali medycynę w tym niezwykłym mieście w latach 1945-1950. Niezwykłość tego miejsca i czasu wywarła swoje piętno i na tych, którzy się znaleźli tutaj latem i jesienią owego przełomowego w dziejach Gdańska roku, kiedy to kończyła się II wojna światowa, miasto zostało zdobyte i spalone przez armię radziecką i rozpoczęła się niemal całkowita wymiana populacji tego wiekowego grodu u ujścia Wisły. Niezwykłe było także i to, że normalne (prawie) zajęcia dla I roku studentów medycyny rozpoczęły się już 6 miesięcy po przewaleniu się przez Gdańsk frontu wojennego i po spaleniu miasta. Zajęcia rozpoczęły się na gruzach działającej tutaj w okresie wojennym Medizinische Akademie in Danzig, a zorganizowane zostały przez grono przedwojennych profesorów Wydziałów Lekarskich z Wilna, Warszawy, Poznania i kilku innych polskich uczelni, którym udało się przeżyć wojnę, a którzy przy pomocy kandydatów na przyszłych studentów medycyny odgruzowywali i porządkowali miejsce przyszłej działalności akademickiej.
Przed trzema laty grupa koleżeńska wystąpiła z inicjatywą, aby zebrać informacje o losach naszych koleżanek i kolegów, którzy rozpoczynali studia w 1945 roku. Bezwzględny upływ czasu jest głównym powodem coraz bardziej zmniejszającej się liczby żyjących absolwentów z 1950 roku. Nie ma już wśród żyjących wykładowców wpisanych do naszych indeksów, poza sędziwym i schorowanym profesorem Ignacym Adamczewskim (Profesor zmarł 23.06.2000 r. - przyp. red.).
Wysłaliśmy ankietę do 214 rodzin naszych kolegów i otrzymaliśmy 195 odpowiedzi.
Pragniemy serdecznie podziękować żonom, mężom, córkom, synom oraz innym osobom związanym z naszymi zmarłymi koleżankami i kolegami, którzy odpowiedzieli na przesłaną ankietę i udzielali informacji o losach bliskich im ludzi, a naszych kolegach.

Mariusz M. Żydowo i Leon Birn
[Ze wstępu]

* * *

Gratulacje od Stowarzyszenia Absolwentów AMG

Przypadł mi w udziale zaszczyt złożenia gratulacji Szanownym Jubilatom w imieniu Stowarzyszenia Absolwentów AMG, które za cel postawiło sobie podtrzymywanie tradycji Uczelni i więzów pomiędzy jej wychowankami.
Wy, Szanowni Jubilaci, rozpoczęliście tworzenie tej tradycji jako pierwsi wychowankowie, którzy wkroczyli w mury nowo utworzonej Akademii i ją ukończyli. Wraz z pokoleniami, które przyszły po Was, tworzymy jakby wielką rodzinę, w której Wy jesteście najstarszym rodzeństwem.
To Wy, Szanowne Koleżanki i Szanowni Koledzy, po latach wojennej tułaczki współtworzyliście tę Uczelnię biorąc na siebie oprócz trudnych studiów, przy ogólnym niedostatku i braku podręczników, dodatkowe obowiązki uczestnicząc w Studenckiej Brygadzie Pracy, która odgruzowywała przyszłe obiekty, adaptowała pierwsze sale wykładowe, a później - jeszcze przed absolutorium - podjęliście pracę w lecznictwie, uzupełniając przetrzebioną przez okupantów kadrę lekarską.
Dziś Akademia obdarza Was symbolicznym, drugim dyplomem. Jest to wyraz uznania za Waszą długoletnią, ofiarną pracę lekarską.
W imieniu całej społeczności absolwenckiej przyjmijcie życzenia wszelkich pomyślności.

prof. Brunon L. Imieliński
prezes
Stowarzyszenia Absolwentów
Akademii Medycznej w Gdańsku

do gory

Spacerkiem po aptekach japońskich (5)


Dorota Budźko

Przykładowa apteka przy szpitalu liczącym tysiąc łóżek zatrudnia około czterdziestu osób personelu i realizuje około siedemset recept dziennie. Lekarze siecią komputerową przesyłają zamówienia z oddziałów, drukuje się je w izbie ekspedycyjnej i realizuje wypełniając odpowiednie protokoły. W myśl zasad "Dobrej Praktyki" każda procedura ma swoją dokumentację. Na protokole, jak przyjęto w Japonii, podpis może być zastąpiony przez inkan - osobistą pieczęć. Od roku obowiązuje dołączanie do wydawanych lekarstw precyzyjnych, zawierających m.in. wyraźne zdjęcia tych lekarstw, ulotek. Pacjent nie może się pomylić. Osoby realizujące recepty i przygotowujące lekarstwa często pracują w maseczkach i rękawiczkach. Dwa procent populacji pacjentów szpitala wymaga monitorowania poziomu przyjmowanych leków. W części laboratoryjnej apteki wykonuje się analizę około trzystu próbek miesięcznie. Jeżeli wymagane są testy radioimmunoprecypitacyjne apteka może je wykonać tylko w niezależnych od niej centrach izotopów. Wstępu do takiego centrum strzegą szczegółowe, będące konsekwencją smutnych wydarzeń w Hiroshimie i Nagasaki, przepisy. W laboratorium bada się również jakość wody; szpital chętnie inwestuje we własną stację oczyszczania, jest to bardziej ekonomiczne.
Sygnalizowane komputerowo potrzeby oddziałów szpitalnych, zaspakaja inny, położony z reguły w pobliżu magazynów, dział apteki. Pogrupowane leki przechowywane są w kilku magazynach, przy czym środki odurzające zgodnie z uwzględnieniem odrębnych wymogów. W części recepturowej, według praktykowanego w szpitalu receptariusza przygotowuje się proszki, maści i płyny. Szczególną częścią receptury jest dział leku jałowego; boksy i loże z nawiewem jałowego powietrza ściśle spełniają stawiane im kryteria.
Często w aptece spotkać można studentów, nie tylko farmacji, ale i medycyny. Odbywają tu obowiązkowe ćwiczenia.
Nad poprawnością pracy czuwają osoby w dziale informacji o leku. Mają do dyspozycji podręczniki, poradniki, katalogi, inne publikacje i ... farmakopeę. Ta ostatnia, wydana w formacie A4, przypomina gruby słownik. Kanji na okładce potwierdzają, że jest oficjalnie zatwierdzona przez rząd Japonii. W początkowej części farmakopei umieszczono opisy prób i testów, za nimi monografie środków leczniczych. Całość wydania zamykają wydruki widm opisanych środków oraz wzbogacony o odnośniki angielskie indeks.
Przy futrynie każdych drzwi widać zawieszone karteczki. Umieszcza się na nich informację o testowaniu przeciwpożarowych urządzeń alarmujących. Gdyby nie niepewność związana z ruchami tektonicznymi tego obszaru, farmaceuci mogliby czuć się naprawdę bezpiecznie i ze spokojem zażywać relaksu w pomieszczeniu rekreacyjnym.

REFLEKSJE

Gdy tylko nie wizytuję aptek, staram się przyjrzeć japońskiemu życiu na innych płaszczyznach. Ale i tu tematyka apteczna nie opuszcza mnie zupełnie.
Na jednej z uliczek podnosząc wzrok do góry widzę reklamowy kaseton. Jest długi bo obok romaaji musi pomieścić wertykalny napis w katakanie. Na kasetonie widnieje nazwa firmy dobrze znanej w Polsce, m.in. dzięki oferowanym u nas w aptekach i sklepach ze sprzętem medycznym ciśnieniomierzom. Okazuje się, że ta sama firma towarzyszy mi na stacji - automat sprzedający bilety przejazdowe został przez nią wyprodukowany.
Sprzedający odczynniki chemiczne japoński koncern wychodzi poza ramy analityki i zaopatruje rynek w wyroby mięsne, mleczne i cukiernicze. Korzystam tu codziennie z jego produktów; zarówno analitycznych, jak i spożywczych.
Kiedy, aby nacieszyć oczy lokalnym kolorytem, odwiedzam odbywający się co dwa tygodnie na placu przed świątynią pchli targ, znowu trafiam na ślad aptekarstwa. Wśród ceramiki, wyrobów z laki, figurek, lamp i lampionów, ubrań, mieczy, instrumentów muzycznych, kamieni do gry, czerpanego papieru i starych malowideł znajduję inro - zdobione pudełka na lekarstwa. Inro noszono za pasem wiążącym kimono i - aby nie wypadły - obciążano je przy pomocy misternie rzeźbionych guzów: netsuke. Era inro i netsuke minęła bezpowrotnie; wprowadzono wszak ograniczenia na handel materiałem do rzeźbienia - kością słoniową, a ubiory europejskie stopniowo wyparły kimona.
Pobyt w japońskich aptekach to miłe doświadczenie. Oczywiście mają one swój charakter (więcej w nich drogerii, żadnej homeopatii, leki naturalne raczej w kampoo) ale przecież na ogół zapewniają taki sam asortyment produktów jak apteki zachodnie. Na półkach znajduję nawet preparaty identyczne do preparatów sprzedawanych w Polsce; wśród producentów środków antyhistaminowych, środków zobojętniających, kosmetyków, opatrunków, past do zębów, cukierków, (...), są widać marki popularne na całym globie. Z produktów japońskich moją uwagę zwracają: wymuszone wilgotnym klimatem środki przeciwko insektom, powstałe dzięki tryumfom, jakie święci elektronika, mierniki spalanej energii czy przebywanego dystansu, stosowane nagminnie w okresie jesiennym maseczki higieniczne, haru - jednorazowe płaskie pakiety uwalniające przez określony czas ciepło (bez nich zima w Japonii byłaby o wiele bardziej uciążliwa), szczoteczki do czyszczenia języka, komfortowe, pięciopalczaste skarpetki dla użytkowników geta - tradycyjnych japońskich sandałów
lub indywidualistów... Nie mogę przemilczeć tutaj sprawy Sedesu. Kiedy spostrzegłam go po raz pierwszy na aptecznej półce, wywołał mój żywy uśmiech. Nie trzeba się obawiać; Sedes w japońskiej aptece nie jest ani duży ani ciężki, to tylko nazwa własna leku uspakajającego (od sedativum)...
Należy pamiętać, że w Japonii lekarstwa oznakowane są w języku japońskim. W razie potrzeby cudzoziemcy mogą skontaktować się w języku angielskim z oficjalnie zatwierdzoną dla tego celu apteką "American Pharmacy" w Tokyo. Nieoficjalnie, w innych miejscach zapewne również można zrobić użytek z języka angielskiego.
Jak już wspomniałam, homeopatia nie jest w Japonii popularna, próżno jej szukać w aptekach. Choć może powinnam napisać - "jeszcze" nie jest popularna. W działach międzynarodowych księgarń można nabyć importowane z Wielkiej Brytanii poradniki homeopatyczne. Pierwsze lody zostały już przełamane i paru entuzjastów tej dziedziny stara się ją rozpropagować na wyspach. Z jakim rezultatem (?), przyjdzie zapewne poczekać.
Pobyt w japońskich aptekach to naprawdę miłe doświadczenie, a ludzie w nich pracujący prawdziwie przyjaźni. Pamiętam swoje zaskoczenie, kiedy po rozmowie z farmaceutą na stoisku aptecznym dużego sklepu spotkałam go jeszcze raz piętro wyżej. Chwilę po dyskusji podążył tam za mną by podarować maskotki - zielone żabki, miniaturki żaby, którą widziałam przed jedną z aptek.
Zaczęłam od żaby, więc niech i na niej skończę. O ile kultura zachodnia nie wiąże z żabą (ropuchę pomijam, to zupełnie inna sprawa) żadnego stosunku emocjonalnego (a jeśli się go już doszukamy to będzie to raczej stosunek negatywny: "nadęta żaba") to Japończycy obdarzają żabę dużą sympatią. Mimo przysłowia "żaba w studni nie wie o wielkim oceanie" żaba kojarzy się w Japonii z tym co dobre, rozkoszne, miłe. Kaeru znaczy żaba. Kaeru z akcentem rozłożonym nieco inaczej znaczy również zmieniać lub wracać. Być może żaba przed wejściem do apteki to nie tylko symbol czegoś miłego lecz jednocześnie sygnał do zmiany niepowodzenia i przywołania fortuny. Japońska rzeczywistość obfituje na każdym kroku w rozmaite przesądy, zwyczaje, ceremoniały.
Może żaba to jeden z nich?

STRONA GŁÓWNA     WSTECZ