Maj 1996


ASCII
Spis treści
Redakcja

Współpraca AMG z Uniwersytetem w Turku

W dniach 10-14 kwietnia br. przebywała w Uniwersytecie w Turku (Finlandia) na zaproszenie rektora prof. Keijo Paunio delegacja Akademii Medycznej w Gdańsku w składzie: rektor - prof. Zdzisław Wajda, prorektor ds. nauki - prof. Jerzy Krechniak i prodziekan Wydziału Lekarskiego - prof. Jerzy Landowski.

Uniwersytet w Turku został założony w 1920 r., wkrótce po uzyskaniu przez Finlandię niepodległości. Tradycje akademickie tego miasta sięgają 1640 r., kiedy powstała pierwsza na terenie Finlandii wyższa uczelnia - ľbo Akademi. Aktualnie w skład Uniwersytetu wchodzi 6 wydziałów, w tym założony w 1943 r. Wydział Lekarski. Na Uniwersytecie studiuje ponad 13.700 studentów, zatrudnionych jest 114 profesorów i 105 docentów. Na Wydziale Lekarskim, jednym z pięciu w Finlandii, studiuje 1650 studentów.

Celem naszej wizyty było zapoznanie się z działalnością Uniwersytetu, zwłaszcza Wydziału Lekarskiego oraz zapoznanie się z możliwościami nawiązania wszechstronnej współpracy między naszymi uczelniami. W czasie naszego pobytu odbyło się oficjalne spotkanie z rektorem Uniwersytetu w Turku prof. K. Paunio, dziekanem Wydziału Lekarskiego prof. E. Virolainenem i kierownikami wielu zakładów i klinik. Duże wrażenie wywarła na nas obszerna, nowoczesna baza lokalowa Wydziału Lekarskiego i Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, jak również wyposażenie tych jednostek w najnowszą aparaturę badawczą i leczniczą.

W Turku znajduje się również założone w 1992 r. BioCity - supernowoczesne centrum naukowo-badawcze i badawczo-rozwojowe w zakresie nauk biologicznych i medycznych. Jest ono wspólnie użytkowane przez trzy wyższe uczelnie, znajdujące się w tym mieście oraz Fińską i Rosyjską Akademię Nauk, a także przez liczne firmy farmaceutyczne i biotechnologiczne. W ośrodku tym prowadzone są najbardziej ambitne prace badawcze, a także realizowana jest współpraca między nauką i przemysłem. W ramach tego centrum Wydział Lekarski Uniwersytetu w Turku posiada jednostkę zwaną MediCity, w której pracuje ponad 100 profesorów i doktorantów. Aktualnie prowadzone są w MediCity badania w zakresie 5 projektów: biologii nowotworów, wirusologii molekularnej, immunopatologii, badań powierzchni komórki oraz emisyjnej tomografii pozytronowej (PET). W ośrodku tym znajduje się aparatura m. in. do badania struktury białek, syntezy i sekwencjonowania kwasów nukleinowych i peptydów, badania receptorów, badań immunologicznych, modelowania molekularnego, hodowli komórkowej.

Według naszych obserwacji pomieszczenia te jak i aparatura - nie ustępujące dobrym ośrodkom amerykańskim - nie są w pełni wykorzystane (m. in. w związku z obniżeniem w ostatnich latach subwencji na badania naukowe) i mogłyby stanowić dla naszych młodych kolegów atrakcyjną bazę do pracy badawczej. Stosunkowo niewielka odległość między Gdańskiem a Finlandią oraz życzliwe zainteresowanie strony fińskiej pozwalają z umiarkowanym optymizmem patrzeć na przyszłą współpracę.

Z przeprowadzonych rozmów i ustaleń wynika możliwość nawiązania wszechstronnej współpracy między Akademią Medyczną w Gdańsku a Uniwersytetem w Turku w zakresie: wymiany pracowników naukowych i studentów, prowadzenia wspólnych prac badawczych, udziału w organizowanych przez obie strony seminariów i sympozjów, wymiany publikacji i innych materiałów informacyjnych.

W wyniku przeprowadzonych rozmów podpisana została umowa o współpracy między Wydziałem Lekarskim Uniwersytetu w Turku a Akademią Medyczną w Gdańsku. Umowa ta została zatwierdzona przez Senat AMG na posiedzeniu w dniu 15.04. br. Podobne umowy Uniwersytet w Turku zawarł już przed wielu laty z Politechniką Gdańską i Uniwersytetem Gdańskim. Praktyczna realizacja umowy zależeć będzie od zainteresowania i inicjatywy obu stron oraz posiadanych środków finansowych.

Pierwszą realną propozycją współpracy są organizowane przez obie uczelnie szkoły letnie. Uniwersytet w Turku w dniach 14 - 16.06. br. prowadzi w atrakcyjnym ośrodku na terenie Wysp Alandzkich szkołę letnią na temat: Perinatal Cardiovascular Adaptation (warunkiem uczestnictwa jest dobra znajomość języka angielskiego; szczegóły dostępne są w Dziale Nauki AMG). Nasza strona zaprosiła Finów do udziału w szkole letniej z biotechnologii, która odbędzie się w dniach 16 - 29.06. br. w Stegnie.

Wymiana pracowników naukowych uzależniona jest od znalezienia odpowiedniego fińskiego partnera zainteresowanego konkretnym projektem badawczym. Przekazano stronie fińskiej materiały na temat prowadzonych w poszczególnych jednostkach AMG prac naukowych. W miarę zgłaszania się osób chętnych do współpracy ustalane będą między obu uczelniami roczne plany współpracy. Uczelnia nasza, w miarę możliwości, wspierać będzie współpracę poprzez: refundację kosztów podróży, udostępnienie stronie fińskiej (na zasadzie wzajemności) miejsc w hotelu asystenckim, ewentualnie częściowe dofinansowanie wspólnych badań.

Jako pierwsza z naszej strony zgłosiła gotowość nawiązania współpracy z Uniwersytetem w Turku II Klinika Chorób Dzieci. To właśnie dzięki kontaktom prof. M. Korzon z prof. Vlimki doszło do naszej wizyty w Turku. Prof. Vlimki jest nie tylko wielkim entuzjastą współpracy polsko-fińskiej, ale także znawcą polskiej historii i kultury. Dzięki jego gościnności i znakomitej organizacji wizyta przebiegła w bardzo serdecznej atmosferze. Delegacja nasza mieszkała w pięknym domu gościnnym Uniwersytetu - Villa Hortus. Mieliśmy również możliwość poznania zabytków Turku, najstarszego miasta i pierwszej stolicy Finlandii.

prof. dr hab. Jerzy Krechniak

Akademia Medyczna w obchodach 1000-lecia Gdańska

Dla upamiętnienia i uczczenia tysięcznej rocznicy najstarszego zachowanego zapisu o mieście Rada Miasta Gdańska ogłosiła rok 1997 Rokiem Tysiąclecia Miasta Gdańska. 1000 lat zapisanej historii wiąże się w swych początkach z pobytem na tych terenach biskupa Wojciecha Sławnikowica - św. Wojciecha. Od zarania dziejów Gdańsk był miastem wielokulturowym, tworzącym wspaniałą atmosferę, łączącą historię z teraźniejszością.

Dla uczczenia jubileuszu przygotowano bogaty program obchodów, który obejmuje kilkaset propozycji imprez o zasięgu regionalnym, ogólnopolskim i międzynarodowym, a dotyczy takich sfer życia jak: nauka, gospodarka, religia, kultura i sport. Uroczystości związane z 1000-leciem Gdańska mają dostarczyć nie tylko spektakularnych wrażeń, ale i pozostawić trwały ślad w świadomości mieszkańców miasta oraz ich gości.

Tak niedawny jubileusz 50-lecia naszej Uczelni wpisany był w cykl już trwających uroczystości milenijnych Gdańska. I chociaż dla pracowników, absolwentów i studentów Akademii Medycznej był on najważniejszy, nie sposób nie wspomnieć przy tej okazji o wiekowych tradycjach nauczania medycyny w Gdańsku, które sięgają XVI wieku, kiedy w roku 1558 rozpoczęło swoją działalność Gimnazjum Gdańskie. Nazwiska Oelhafiusa, Kulmusa, czy Placotomusa na trwałe wpisały się do annałów historii medycyny i farmacji. To w Gdańsku po raz pierwszy w Polsce wykonano szczepienie przeciwko ospie. Nie można również pominąć faktu, że szereg szpitali istniejących ponad sto lat nadal działa i niesie pomoc potrzebującym. Fenomen "miasta otwartego" oraz wspaniałe tradycje przekazane przez wyjątkowych ludzi, uchodźców z Wilna, byłych pracowników Uniwersytetu Stefana Batorego, sprawiły, że w stosunkowo krótkim czasie powstała i rozwinęła się nasza Alma Mater.

Nie dziwi zatem fakt powołania rektorów wyższych uczelni Trójmiasta, w tym również rektora AMG prof. Zdzisława Wajdy w skład Regionalnego Komitetu Honorowego Obchodów Tysiąclecia Gdańska. Naturalną konsekwencją tego jest żywy udział środowiska medycznego w obchodach milenijnych. Do chwili obecnej akceptację Komitetu Organizacyjnego, wpisanie do kalendarza uroczystości oraz prawo posługiwania się logo tysiąclecia uzyskały liczne zjazdy naukowe organizowane przez środowisko medyczne Gdańska, w tym m.in.: Wiosenna Konferencja Sekcji Stymulacji i Elektrofizjologii Polskiego Towarzystwa Kardiologii - 1995 (II Katedra Kardiologii), V Sympozjum Sekcji Zakażeń Towarzystwa Chirurgów Polskich - 1995 (II Katedra Chirurgii), III Sympozjum Młodych Naukowców Medycyny - 1995 (II Katedra Chirurgii), XXV Zjazd Towarzystwa Urologów Polskich - 1995 (Katedra Urologii), XIV Zjazd Polskiego Towarzystwa Epidemiologów - 1997 (Katedra Chorób Zakaźnych), Zjazd Kolegium Medycyny Laboratoryjnej- 1997 (Zakład Analityki Klinicznej), Konferencja Sekcji Chirurgii Plastycznej Towarzystwa Chirurgów Polskich - 1996 (Klinika Chirurgii Plastycznej), I Międzynarodowa Bałtycka Konferencja Wideochirurgii, połączona z VI Sympozjum Sekcji Viscerosyntezy Towarzystwa Chirurgów Polskich - 1997 (II Katedra Chirurgii).

Z uwagi na zbliżający się termin obchodów 1000-lecia i wynikającą stąd konieczność zamknięcia listy zachęcamy wszystkie Kliniki i Zakłady do włączenia się w nurt uroczystości milenijnych naszego grodu. Zgłoszenia w sekretariacie Komitetu Obchodów 1000-lecia Miasta Gdańska.

dr Aleksander Stanek

Mikołaj Kopernik jako lekarz

Mikołaj Kopernik znany jest w świecie jako sławny astronom. Za życia jednak był bardziej znany, szczególnie w kręgu najbliższych, jako lekarz. Historyk XVII-wieczny, Szymon Starowolski, mówi o nim, że: "w zakresie medycyny był czczony jako drugi Eskulap, znał różne środki lecznicze, wypróbowywał je, sam przygotowywał i z powodzeniem stosował je u biednych, którzy uwielbiali go jak jakieś bóstwo". Stwierdzenie to jest tym ważniejsze, że Kopernik był w owym czasie jedynym lekarzem na terenie Warmii.

Mimo że był to okres Odrodzenia, medycyna ówczesna tkwiła jeszcze w pojęciach śgreenniowiecznych, była nadal pełna magicznych i religijno-teurgicznych wyobrażeń. Istniał także ścisły związek medycyny z astrologią, która niewiele miała wspólnego z astronomią. I nie zainteresowania astronomiczne były przyczyną wyboru przez Kopernika studiów medycznych, kiedy po odbyciu w latach 1491-95 nauk w Uniwersytecie Jagiellońskim, a następnie w latach 1496-1501 studiów prawniczych w Bolonii, udał się w roku 1501, za zgodą kapituły warmińskiej, wraz ze swoim bratem Andrzejem po raz drugi do Włoch, aby w Padwie studiować medycynę. Raczej należy przyjąć, że wpływ na ten wybór miała wola opiekuna - biskupa Watzenrode i członków kapituły warmińskiej, którzy chcieli mieć w swoim gronie człowieka znającego się na medycynie.

Fakt otrzymania zgody kapituły na studia lekarskie wskazuje, że Kopernik nie miał wyższych święceń kapłańskich, gdyż księżom nie było wolno już wówczas studiować medycyny.

Padwa była wówczas najlepszym ośrodkiem nauczania medycyny w Europie. Mimo to studia ówczesne odbiegały daleko od modelu studiów współczesnych. Trwały w zasadzie 3 lata. Rok czwarty był przeznaczony na pogłębienie wiadomości praktycznych pod kierunkiem jednego z profesorów. Pierwsze 2 lata były poświęcone teoretycznemu poznawaniu medycyny, które polegało na czytaniu i komentowaniu dzieł Hipokratesa, Galena i Awiceny. Rok trzeci poświęcony był jakby patologii ogólnej i obejmował takie działy, jak: de medicina practica, de febribus (o gorączkach) oraz chorobom poszczególnym, które dzielono na choroby górnej połowy ciała (od głowy do serca - a capite ad cor) i od serca do dołu (a corde ad infra). Na zakończenie wykładano chirurgię, którą prowadził najbardziej doświadczony profesor, uczący zwykle także anatomii i nadzorujący prowadzenie sekcji, które już wówczas w Padwie wykonywano.

Po wysłuchaniu dwóch pierwszych kursów otrzymywało się stopień bakałarza, po trzecim - licencjata, który już upoważniał do samodzielnej praktyki. Następnie można było czynić starania o uzyskanie doktoratu, jeśli się miało pieniądze, ukończone 26 lat życia i nieodstraszający wygląd aby, jak sądzono, ciężarne nie "zapatrzyły się" i nie rodziły potworów.

Mikołaj Kopernik nie uzyskał prawdopodobnie doktoratu z medycyny, chociaż tak go grzecznościowo tytułował książę Albrecht pruski, gdy prosił go później o przybycie do Królewca, dla udzielenia porady swemu przyjacielowi, a także taki tytuł nadał historyk i biskup warmiński Marcin Kromer na epitafium wystawionym Kopernikowi w katedrze fromborskiej w 1581 r. (artium et medicine doctor). Kopernik natomiast uzyskał w dniu 31 maja 1503 r. w Ferrarze doktorat z prawa kanonicznego, który dawał mu tytuł doktora dekretów.

Pod koniec 1503 r. znalazł się Kopernik z powrotem na Warmii. Znajomość medycyny, którą uzyskał w Padwie nie była może wybitna, ale na pewno wystarczała, aby zająć się leczeniem osób najbliższych. Już w 1507 r. został Kopernik wezwany na dwór swego wuja biskupa Łukasza Watzenrode do Lidzbarka Warmińskiego, gdzie przebywał w charakterze sekretarza, doradcy i powiernika, a także lekarza przybocznego biskupa. Biskup bowiem cierpiał na zaburzenia przemiany materii. Po śmierci biskupa, która nastąpiła nagle w Toruniu 30 III 1512 r. Mikołaj Kopernik powrócił do Fromborka, ale pozostał nadal lekarzem biskupów warmińskich. Korzystał więc z jego pomocy następca Łukasza Watzenrode biskup Fabian Luzjański, w młodości wielki hulaka, który zmarł na lues w 1523 r., a który w wieku starczym miał odjętą nogę, prawdopodobnie wskutek zgorzeli. Niektórzy przypuszczają, że amputacji mógł dokonać Kopernik, co chyba nie jest zgodne z prawdą, a w każdym razie nie ma na to dowodów.

Jeszcze częściej wzywał do siebie Kopernika jako lekarza następny biskup warmiński - Maurycy Ferber rodem z Gdańska, który cierpiał na liczne choroby, w tym na jakieś zaburzenie jelitowe. Szczególnie ciężki stan biskupa zastał Mikołaj Kopernik na Boże Narodzenie 1531 r., wezwał więc na konsultację lekarza księcia Albrechta - dr. Wawrzyńca Wille'go, a listownie radził się lekarza królewskiego dr. Benedykta Solphy, który też nadesłał potrzebne leki. W roku 1533 leczył Kopernik biskupa z powodu napadu podagry, a w 1535 r. z powodu ataku apopleksji. Powtórny atak w dwa lata później pozbawił biskupa życia, a wezwany Kopernik nie zdążył już przybyć na czas.

Sława lekarska Mikołaja Kopernika sięgała daleko i poza granice Warmii. W Lubawie, dokąd wielokrotnie wyjeżdżał, leczył swego przyjaciela i kolegę z lat szkolnych, biskupa chełmińskiego Tiedmanna Giese, chorego na malarię-trzeciaczkę. Według niektórych historyków w 1526 r. Kopernik miał kilkakrotnie przyjeżdżać do Gdańska, aby wraz z wspomnianym dr. Solphą leczyć nieokreśloną bliżej osobistość, ale co do tego nie ma pewniejszych dowodów.

Ciekawiłoby nas, jakie były poglądy lekarskie Kopernika. Jakie stosował metody lecznicze? Jakimi posługiwał się lekami? Możemy to po części odtworzyć dzięki temu, że znamy prawie w całości skład jego biblioteki lekarskiej, która obejmowała około 40 dzieł o treści lekarskiej tak klasyków medycyny, jak też autorów śgreenniowiecznych. Większość tych książek to dzieła o charakterze wybitnie praktycznym, a ich wygląd wskazuje na częste korzystanie z nich przez właściciela. Po śmierci Kopernika książki te przeszły na własność bibliotek biskupstwa warmińskiego, a wraz z nimi zostały w XVII wieku w czasie "potopu" wywiezione do Szwecji i dotąd znajdują się w bibliotekach szwedzkich.

Kopernik czytał swe książki z piórem w ręku i czynił uwagi na marginesach, a nawet w tekście. Najciekawsze, że najbardziej znana jego recepta, wielokrotnie reprodukowana, została zanotowana jego ręką nie w książce medycznej, ale w Elementach geometrii Euklidesa. Składa się ona aż z 20 składników. Gdybyśmy chcieli przetłumaczyć ją na język współczesny, brzmiałoby to mniej więcej tak: "Weź 2 uncje gliny armeńskiej, pół uncji cynamonu, 2 drachmy cytwaru, po 2 drachmy kurzego ziela, dyptamu, czerwonych sandałów, po drachmie skrobanego i palonego zęba słoniowego, po drachmie skórki cytrynowej i pereł, po jednym skrupule szmaragdu, czerwonego hiacyntu, szafiru, kości z serca jelenia jedną drachmę, rogu jednorożca, czerwonego koralu, złota, srebra w listkach po jednym skrupule, cukru tyle aby uczynić proszek". Widzimy więc, że była to recepta typowo śgreenniowieczna, na pewno bardzo droga, złożona ze składników, których na próżno szukalibyśmy w dzisiejszych farmakopeach, jak starte na proszek drogie kamienie, ząb mitycznego jednorożca, czy kość z serca jelenia.

Czy Kopernik sam takie leki stosował i z jakim skutkiem - nie wiemy. W każdym razie w roku 1526 zapisał: "najlepiej sporządzać jak najkrótsze recepty - zapamiętaj to lekarzu". Znamy także inne uwagi lekarskie Kopernika np. "Sok z gałązki dębowej pomaga na fistułę i wrzody, jeśli nim obmywać", lub "Przeciw paraliżowi ciała: weź szałwię, rutę, stroju bobrowego, ugotuj w winie i daj do picia". O sceptycyzmie co do własnych leków świadczy następny przepis leku na bóle żołądka: "Weź wina dwie kwarty, suszonych fig 4 drachmy, cynamonu, goździków i szafranu po 5 drachm. Jeśli Bóg zechce - pomoże". W notatkach Kopernika są uwagi o wskazaniach do puszczania krwi i o czopkach, które przedkłada nad środki przeczyszczające, o lekach przeciw ukąszeniu żmii i wściekłego psa, a nawet o środkach na porost włosów.

Tak więc w przepisach lekarskich Mikołaja Kopernika przeplatają się zalecenia i środki ówczesnej medycyny oficjalnej z lekami stosowanymi w medycynie ludowej, co w owych czasach nie było niczym zdrożnym.

Nasuwa się uwaga, czy Kopernik, tak płodny w astronomii i innych dziedzinach wiedzy, nie pozostawił na temat medycyny żadnej twórczości własnej? Otóż trzeba powiedzieć, że istnieje pismo o treści lekarskiej przypisywane Kopernikowi, na co wskazywałby i sam tytuł: Regimen sanitatis D. Copernici Canonici Vermiensis per Annum ad omnes Menses czyli Przepisy zdrowotne Doktora Kopernika Kanonika Warmińskiego na cały rok według miesięcy odkryte w dwóch podobnych manuskryptach z XVII i XVIII wieku. Są to porady astrologiczno-lekarskie, bardzo popularne w medycynie śgreenniowiecznej od czasów szkoły w Salerno, gdzie były po raz pierwszy wydane. Dla przykładu przytoczę jedeną z nich: "Na styczeń: Pij wino jak najlepsze, krwi nie upuszczaj, trunków nie używaj, korzystaj z gorących kąpieli, rano jedz niezbyt obficie, gdyż nadmierne spożywanie pokarmów wywołuje gorączkę. Ten, kto upuszcza sobie krew 1, 2, 5, 7, 8 i 15 dnia miesiąca, umrze w tym roku. Odgłos grzmotów zapowiada silne wiatry i obfite urodzaje".

Ze względu na astrologiczno-wieszczbiarski charakter tych przepisów wielu biografów stara się Kopernika uwolnić od ich autorstwa lub pomija je milczeniem. Wydaje się jednak, że gdyby nawet Kopernik był ich autorem, nie przyniosłoby mu to wielkiej ujmy. Są one po prostu znakiem epoki.

Widzimy więc, że poglądy Kopernika na temat medycyny nie były tak rewolucyjne jak na temat astronomii. Nie w medycynie leży także jego wielkość. Zajęty odkrywaniem mechanizmów rządzących wszechświatem, medycynę traktował jako zwykły, ludzki obowiązek służenia bliźnim w miarę swoich możliwości.

Nie zapominajmy też, że poza astronomią i medycyną zajmował się także wieloma innymi zagadnieniami: poezją, kartografią, reformą kalendarza, administracją dóbr kapitulnych, ekonomią - napisał traktat o monetach. Był projektantem i budowniczym urządzeń komunalnych. Zajmował się sztuką wojenną i bronił zamku olsztyńskiego przed Krzyżakami.

Mikołaj Kopernik był typowym człowiekiem epoki Odrodzenia i poza badaniami nieba, które przysporzyły mu sławy, a nam dały prawdziwy obraz wszechświata, nic co ludzkie nie było mu obce.

prof. dr hab. Eugeniusz Sieńkowski

Kobieta Sukcesu

Pani
prof. dr hab. med.Barbara
Iwaszkiewicz-Bilikiewicz
Katedra i Klinika Chorób Oczu Akademii Medycznej
w Gdasku

Wielce Szanowna Pani Profesor,
Proszę przyjąć najserdeczniejsze gratulacje z okazji wyróżnienia Pani Profesor tytułem "Kobieta Sukcesu" w plebiscycie tygodnika Trójmiasto. Jest mi tym bardziej miło, że wśród naszej społeczności akademickiej wyróżniono Panią - lekarza, którego wiedza i poświęcenie dla ratowania życia i zdrowia są powszechnie uznane.
Proszę przyjąć serdeczne życzenia dalszych osobistych satysfakcji i wszelkiej pomyślności.

Z wyrazami głębokiego szacunku

prof. dr hab. Zdzisław Wajda

Rektor

Akademia 2000

Akademia 2000 to propozycja JM rektora prof. Zdzisława Wajdy podjęcia badań dotyczących całkoształtu spraw związanych z dydaktyką, działalnością naukową i kliniczną naszej Uczelni.

Gazeta AMG udostępnia swoje łamy dla inicjatyw związanych z tym projektem.

Samorząd Studentów AMG

Samorząd Studentów AMG
Koleżanki i Koledzy
Studenci
Nauczyciele

Drodzy Państwo, wielu z nas dostrzega palącą potrzebę istnienia samorządu studenckiego, który będzie reprezentował ogół studentów wobec władz Uczelni oraz osób trzecich. Akademia Medyczna posiada wspaniałe tradycje samorządowe. To w murach naszej szkoły działał "Bratniak", organizacja samorządowa, którą pamiętają i w której działali nestorzy AMG.

Niestety, w chwili obecnej tradycje te zostały na tyle zapomniane, że bardzo wielu studentów nie dostrzega nawet potrzeby istnienia samorządu. Wielu narzeka na niedopracowany program nauczania, a przecież to, czego będziemy nauczani w dużej mierze zależy od nas. To od nas zależy, jak będą wyglądały studia medyczne.

Studenci posiadają swoich przedstawicieli w Senacie oraz Radach poszczególnych Wydziałów. Posiadamy 15% mandatów w Kolegium Elektorów które będzie wybierało rektora w najbliższym czasie. Wybór prorektora ds. dydaktyki odbywa się po zaaprobowaniu kandydatury przez elektorów studenckich, których niedawno wybieraliśmy. Pytajcie się starostów o waszych przedstawicieli!

Prowadzenie działań na tak wielu płaszczyznach wymaga koordynacji, której trud spocznie na barkach wybieranego co roku Zarządu Samorządu. W skład Zarządu wchodzą starostowie poszczególnych roczników Wydziałów: Lekarskiego z Oddziałem Stomatologii, Farmaceutycznego, przedstawiciel Komitetu Uczelnianego Studentów Zagranicznych oraz członkowie elekcyjni wybierani na walnym zebraniu spośród studentów ww. Wydziałów oraz Wydziału Biotechnologii.

Obraz Alma Mater tworzą nie tylko nasi Nauczyciele. To spośród studentów w przyszłości będą rekrutowały się nowe kadry. Być może niektórzy z nas będą kiedyś decydować o funkcjonowaniu służby zdrowia i systemu nauczania daleko poza murami naszej Akademii. Nadchodzi więc czas, by zacząć decydować o sprawach nam najbliższych. Przed każdym z nas, jak w kaszubskiej legendzie stają Trzy Zmory: Strach, Trud i Niewarto, które zagradzają drogę do szczytnych celów. Nie dajmy się im zwyciężyć. Czekamy na Wasze propozycje i uwagi.

Maciej Cherek

Prezydium Zarządu Samorządu Studenckiego AMG:

Dyżury - Klub Medyk pok. nr 6:

Studenci AMG przeciwko przemocy

Studenci AMG przeciwko przemocy

I ZNOWU GDAŃSK...

Okrutny mord dokonany w dniu 11 lutego br. na Ireneuszu Reglińskim zainspirował studentów AMG do zorganizowania ulicznego protestu przeciwko przemocy i patologii w życiu społecznym, przeciwko małej skuteczności policji i sądów w zwalczaniu przestępczości w Polsce. Gdański Czarny Marsz zapoczątkował falę podobnych wielotysięcznych manifestacji w innych miastach. Manifestacje te unaoczniły skalę społecznego poczucia zagrożenia i wymogły na rządzących krajem złożenie deklaracji zapowiadających poprawę stanu bezpieczeństwa publicznego. Tak więc można bez przesady stwierdzić, że społeczność akademicka AMG, występując w obronie najwyższych społecznych wartości, weszła do nowożytnej historii Polski i że kiedyś badacze tego okresu dziejów naszego kraju znowu wskażą na Gdańsk, z którego po raz kolejny wyszła fala ogólnopolskiego protestu przeciwko złu.

MEDYKÓW PORTRET WŁASNY

Od lat było powszechnie wiadomo, że studentom AMG nie wystarcza czasu na działalność społeczną, na uczestniczenie w wiecach, protestach, a nawet młodzieżowych imprezach rozrywkowych. W trakcie roku akademickiego rytm życia medyków z AMG wyznacza harmonogram zajęć, terminarz "wejściówek", kolokwiów, egzaminów oraz tysiące stron podręczników, których treść muszą nasi studenci przeczytać i "zakuć". Taka opinia o studentach AMG była aktualna do dnia 12 lutego br., czyli do czasu, gdy dotarła do nas tragiczna wiadomość o bestialskim zamordowaniu studenta II roku, Irka Reglińskiego. Ta bezsensowna śmierć była ogromnym wstrząsem psychicznym dla wszystkich w AMG: dla studentów, dla nauczycieli akademickich, dla pracowników pomocniczych i administracji.

HUMANITARNE IDEE WCIELANE W CZYN

Śmierć Ireneusza wywołała nie tylko wstrząs i głęboki żal, ale również silny odruch protestu przeciwko bestialstwu i przemocy w życiu społecznym, przeciwko propagatorom brutalnego, patologicznego stylu życia, przeciwko niskiemu poziomowi bezpieczeństwa w Polsce. Według psychologów te reakcje protestu świadczą bardzo dobrze o wysokim morale społeczności akademickiej i udowadniają, że ci, którzy studiują i pracują w AMG potrafią stanąć w obronie zdrowia i życia ludzkiego nie tylko w trakcie działalności zawodowej, ale także czują się odpowiedzialni za los polskiego społeczeństwa.

ORGANIZATORZY I WSPIERAJĄCY

Te szlachetne, patriotyczne pobudki były impulsem do zorganizowania przez studentów AMG Czarnego Marszu przeciwko przemocy, w którym wzięło od 8 do 10 tysięcy ludzi: studentów, uczniów, nauczycieli akademickich, nauczycieli szkół śgreennich i zawodowych, mieszkańców Trójmiasta, Elbląga i Wejherowa. Manifestujący przeszli w milczeniu głównymi ulicami Gdańska-Wrzeszcza spod siedziby Radia Gdańsk, do miejsca tragicznej śmierci Irka, tj. do przystanku SKM Gdańsk-Przymorze, gdzie złożono kwiaty i zapalono znicze.

Czarny Marsz organizowało przez tydzień kilkudziesięciu studentów AMG, ale szczególnie duże zaangażowanie wykazali: Piotr Bandosz, Anna Binkiewicz, Łukasz Bochyński, Irena Bogdanowicz, Wiesława Borkowska, Bartłomiej Flisikowski, Joanna Głas, Dagmara Hering, Dagmara Karczewska, Patrycja Kozłowska, Anna Królak, Małgorzata Kurzępa, Radosław Lenckowski, Agnieszka Lerman, Ewa Malicka, Piotr Malijewski, Katarzyna Malinowska, Marek Niedoszytko, Agnieszka Pietkiewicz, Maciej Piskunowicz, Anna Puchacz, Sebastian Raczkiewicz, Andrzej Rutkowski, Anna Salkowska, Anna Sasin, Arkadiusz Stępniewski, Marcin Szczęśniak, Ewa Szybicka, Marta Świerczyńska, Agnieszka Waszczyłko, Krystyna Włoch, Michał Wroczyński, Renata Wszeborowska, Ewa Zbucka, Łukasz Znaniecki.

Współorganizatorem gdańskiego studenckiego protestu przeciwko przemocy był młody asystent z AMG, lek. med. Jacek Kaczmarek, ceniony przez studentów naszej Uczelni

i znany w wielu krCgach trôjmiejskiego ţrodowiska akademickiego. Rozwadze tego lekarza i jego umiejCtnoţciom zapanowania nad wielotysiCcznym tţumem zawdziCczamy spokojnĄ i powanĄ atmosferC, jaka towarzyszyţa przemarszowi demonstrantôw, wţrôd ktôrych byţo przecie wiele osôb przypadkowych, a take mţodzi ludzie wywodzĄcy siC z rônych grup nieformalnych i subkultur, ktôrzy doţĄczyli do maszerujĄcych studentôw i uczniôw. Nie trudno wyobraziţ sobie, co mogţoby siC staţ, gdyby ktoţ "podgrzaţ" nastroje uczestnikôw marszu i wzbudziţ agresjC tţumu, gdyby jacyţ pseudokibice zaczCli rzucaţ kamieniami w strôôw porzĄdku ochraniajĄcych marsz lub w szyby okien wystawowych, gdyby niszczono parkujĄce na trasie przemarszu samochody i unieruchomione ţrodki komunikacji.

Należy wysoko ocenić zrozumienie i ogromną przychylność dla inicjatywy studentów okazane przez władze naszej Uczelni, a zwłaszcza przez rektora AMG, prof. Zdzisława Wajdę, prorektora ds. dydaktyki prof. Marka Grzybiaka, dziekana Wydziału Lekarskiego prof. Barbarę Śmiechowską i dyrektora administracyjnego AMG dr. Sławomira Bautembacha.

Bardzo ważnym było moralne wsparcie jakiego udzielił organizatorom i uczestnikom Czarnego Marszu Metropolita Gdański ksiądz arcybiskup dr Tadeusz Gocłowski. Pomoc w przygotowaniu protestu okazali także księża Pallotyni z parafii pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej, a zwłaszcza ksiądz proboszcz Stanisław Świerczek.

Apel studentów AMG o solidarne przeciwstawienie się przemocy i bezprawiu nie dotarłby do tysięcy mieszkańców Wybrzeża bez wydatnej pomocy okazanej przez trójmiejskie mass media, a zwłaszcza przez greenaktorów "Wieczoru Wybrzeża" i "Dziennika Bałtyckiego".

ODZEW NA PROTEST STUDENTÓW AMG

Wieść o śmierci Irka i o gdańskim Czarnym Marszu trafiła na czołówki lokalnych i ogólnokrajowych czasopism, dotarła do milionów czytelników, telewidzów i radiosłuchaczy, i to nie tylko w Polsce. Zorganizowany w Gdańsku protest znalazł rychło naśladowców, m.in. w Łodzi, Świdniku, Warszawie, Pucku, Chełmie i Białymstoku.

Można przypuszczać, że wszystkie te demostracje uliczne uświadomiły wreszcie parlamentarzystom i rządowi, iż ludzie w Polsce mają już dość egzystowania w warunkach stałego strachu o życie własne i swoich najbliższych, że obywatele naszego kraju nie godzą się na sytuację, w której uczciwi ludzie czują się zagrożeni przemocą, a przestępcy żyją w spokoju i kpią sobie z prawa.

Wiele faktów z ostatnich tygodni zdaje się wskazywać, że najwyższe władze państwa zaczynają zdawać sobie sprawę, iż w szybkim tempie wyczerpują się zapasy cierpliwości społeczeństwa. Rządzący dobrze wiedzą, że wielotysięczne manifestacje uliczne stanowią dla nich i dla porządku publicznego poważne zagrożenie gdyż, jak pisze dr Gustaw LeBon, reakcje tłumu mogą być "zaraźliwe i nieobliczalne".

Można jeszcze marzyć, aby władze państwowe, parlamentarzyści i działacze polityczni zechcieli uświadomić sobie, że oprócz działalności politycznej i makroekonomicznej, mają także obowiązek dbania o bezpieczeństwo obywateli. Powinnością elit politycznych jest skuteczne przeciwdziałanie bezprawiu i stanie na straży norm prawnych, obyczajowych i moralnych. Muszą one dostrzegać także źródła frustracji i agresji w życiu społecznym i indywidualnym obywateli i podejmować konkretne działania, by tym negatywnym zjawiskom zapobiegać.

Organizowane przez młodych ludzi marsze protestacyjne spowodowały, że ostatnio o sprawach przemocy i bezpieczeństwa wiele mówi się w różnych gremiach: w Sejmie, w rządzie, w Kancelarii Prezydenta, na specjalistycznych sympozjach, na zebraniach, lekcjach wychowawczych, rekolekcjach, w audycjach radiowych i telewizyjnych.

Co z tych dyskusji wyniknie? Jak długo utrzymywać się będzie zainteresowanie mass mediów tym problemem?

PRAKTYCZNA LEKCJA NAUKI O MORALNOŚCI, DEMONSTRACJA SIŁY DOBRA, DORAŹNE SPOŁECZNE KORZYŚCI

Mimo postawionych powyżej znaków zapytania należy stwierdzić, iż pod wpływem presji społecznej władze państwowe zrobiły już pewne kroki we właściwym kierunku. Do takich można między innymi zaliczyć zwiększenie liczby patroli policyjnych, podwyższenie o 60-70% przez zarządy miast Trójmiasta nakładów na działalność policji, pojawienie się patroli Służby Ochrony Kolei w nocnych pociągach SKM, a także pierwsze próby legislacyjne zmian kodeksu karnego.

Ogromną korzyścią wynikającą z gdańskiego Czarnego Marszu przeciwko przemocy są efekty uzyskane w sferze psychologicznej i moralnej.

Zbiorowy protest studentów stał się dla wielu młodych ludzi praktyczną lekcją wychowania obywatelskiego i patriotycznego, pokazał im, że ludzie zjednoczeni w imię dobra stanowią liczącą się przeciwwagę dla zła i przemocy.

Mottem gdańskich dni solidarności wobec przemocy były poniższe piękne słowa:

Ideały są jak gwiazdy,

Nie można do nich dojść,

Ale można się nimi kierować!

Dodajmy od siebie: nie tylko można,
ale zawsze należy!

dr med. Stanisław Bogdanowicz

Solidarni wobec przemocy

Konferencja zorganizowana w dniu 26.03.1996 r.
przez Regionalne Forum Edukacyjne
przy Zarządzie Regionu Gdaskiego NSZZ Solidarność
(fragmenty wystąpienia lek. med. Jacka Kaczmarka)

Wielokrotnie dowiadywaliśmy się z mass mediów o rozmaitych okrucieństwach, jakich dopuścił się człowiek wobec innych, o zabójstwach, gwałtach, napadach i kradzieżach. Po lekturze prasowych doniesień o ludzkim bestialstwie po cichu wyrażaliśmy swoje oburzenie, żal, współczucie dla rodziny i bliskich i szybko przywoływaliśmy nadzieję, że nas coś podobnego nigdy nie spotka. Następny dzień przynosił zapomnienie o notatce prasowej, aż do kolejnej tragedii jednego z nas.

I wtedy nadeszła niedziela 11 lutego br. Wyrzucony z pędzącej kolejki SKM przez bandę degeneratów zginął nasz Przyjaciel a mój student, 21-letni Ireneusz Regliński. Z wielkiego bólu wszystkich, którym był bliski zrodziło się postanowienie, by jego tragiczną śmierć uczynić fundamentem powszechnego sprzeciwu wobec dzikiej agresji, przemocy i bestialstwa, by obudzić sumienia nas wszystkich i zapoczątkować wielką pracę na rzecz naszego wspólnego dobra, jakim jest bezpieczeństwo publiczne.

Zło towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. Jest obecne w życiu jednostek, grup społecznych, narodów i stało się plagą ludzkości. Niezależnie od postaci, jaką przybiera, ma ono swe źródła w człowieku, który wielki wolnością swej woli, a więc nieustanną możliwością wybierania dobra i zła, mały jest przez swą słabość w przezwyciężaniu w sobie pokusy do czynienia zła. Nie znaczy to jednak, że zło należy uznać za element normalności, przyzwyczaić się do niego lub je ignorować.

Musimy otworzyć oczy i ujrzeć rzeczywistość taką, jaką ona jest. Bandyci, w poczuciu bezkarności, nie tylko włamują się do naszych mieszkań i kradną nasze samochody lub inne dobra, ale dopuszczają się zuchwałych napadów, gwałtów i morderstw. W szkołach krążą bezkarnie dealerzy narkotyków. Rozmaite gangi, do których należą coraz młodsze dzieci, dopuszczają się przestępstw o niesłychanym okrucieństwie. Bez kłopotu można sobie załatwić nielegalnie broń palną. Młodzież i dorośli są napadani lub zabijani podczas popołudniowego spaceru, po wczesnowieczornym seansie kinowym czy na porannym joggingu w parku. Dostępne bez żadnych ograniczeń kolorowe brukowce w kioskach, filmy w kinach i na kasetach wideo gloryfikują dziką, bezmyślną przemoc, pogardę dla życia, godności osoby ludzkiej i wszelkich pozytywnych wartości. Dla zabawy wyrzuca się pasażerów z pociągu czy tramwaju. Hordy dzikusów przemierzają nasze ulice wymachując łańcuchami, kijami baseballowymi czy nożami sprężynowymi. Wszędzie otacza nas rynsztokowy język i arogancja. Nikt, nigdzie i o żadnej porze nie czuje się naprawdę bezpieczny. Są dzielnice, do których niechętnie wjeżdżają policjanci.

Jak zahamować i zmniejszyć przestępczość? Co robić, by wyleczyć społeczeństwo z choroby bandytyzmu i bestialstwa? Jak wykorzenić u młodego pokolenia ogromną, prymitywną agresję wobec innych ludzi? Jak przywrócić poszanowanie dla życia, ludzkiej godności i prawa własności?

Mówiąc najogólniej, koniecznym jest wytworzenie atmosfery powszechnej i bezwzględnej nietolerancji dla zła w każdej postaci. Aby to osiągnąć konieczny jest wspólny wysiłek wszystkich, zarówno szeregowych obywateli jak i władz wszystkich szczebli. Konieczne jest zaangażowanie wszystkich środowisk i organizacji społecznych. Konieczna jest wielka przemiana w świadomości każdego z nas.

Działania, jakie uważam za konieczne podzielić mogę na dwie grupy:

1. o skutkach natychmiastowych - karanie przestępców

2. o skutkach odległych - wychowywanie młodzieży.

Obecna sytuacja, w której zagrożone jest bezpieczeństwo obywateli, a przestępcy pozostają bezkarni jest absolutnie niedopuszczalna.

Dlatego konieczne jest radykalne podniesienie skuteczności działania policji poprzez poprawę jej wyszkolenia i wyposażenia oraz reorganizację służb policyjnych. Nieodzowne jest ustanowienie rozsądnego prawa umożliwiającego policji skuteczną i bezwzględną walkę z przestępczością. Absolutnie konieczne jest też wyeliminowanie groźnych przypadków korupcji i współpracy ze sprawcami przestępstw. Grozę i przerażenie budzą wieści z Wrocławia o udziale tamtejszych policjantów w napadzie na lokal rozrywkowy w centrum miasta. Nie może być tak, że poszkodowany, ze strachu przed zemstą decyduje się nie informować o zaistniałym naruszeniu prawa.

Chcę się tu również odnieść do najnowszego pomysłu ministra Spraw Wewnętrznych, dotyczącego stref bezpiecznych w miastach. To nie nas, prawych obywateli, trzeba izolować w enklawy czy getta, tylko zwalczać przyczyny i przejawy zła w każdym miejscu i o każdej porze. Realizacja pomysłu ministra Siemiątkowskiego spowoduje, iż przestępcy poczują się jeszcze bardziej bezkarni, bo poza strefą bezpieczną będzie ich królestwo z oficjalnego nadania Pana Ministra. Co miałoby być kryterium określenia strefy - nazwiska lub przynależność partyjna mieszkańców, nazwy firm i sklepów, wysokość czynszu czy może wysokość dodatkowego nieopodatkowanego honorarium dla decydentów od mieszkańców danego terenu? I jeszcze jedno - jaka byłaby minimalna częstotliwość patroli policyjnych w dzielnicach poza strefami bezpiecznymi - jeden na tydzień czy rzadziej?

W walce z przestępczością elementem bardzo istotnym jest sprawność działania organów ścigania oraz prokuratury i sądów dla zapewnienia nieuchronności i sprawiedliwości kary. Prawo, choćby surowe, jeśli nie jest egzekwowane, staje się przedmiotem drwin i lekceważenia. Życie pokazuje, że konieczne jest stosowanie surowych kar także wobec nastolatków, których bezprzykładne okrucieństwo i brutalność budzą najwyższy niepokój społeczny. Dlatego należy obniżyć granicę wiekową odpowiedzialności karnej.

Wiele poważnych przestępstw popełnianych jest przez więźniów podczas przepustek. Dlatego konieczną wydaje się zmiana prawa w tej kwestii. Nie wolno też pozostawiać lekkomyślnie na wolności lub pod nieskuteczną kuratelą groźnych, choćby nieletnich przestępców.

Sąd musi zawsze stać na straży konstytucyjnych wolności i praw obywatelskich. W swej obiektywności i niezawisłości musi zapewniać pełne poszanowanie prawa, zawsze w sposób równy wobec każdego obywatela, niezależnie od jego pozycji społecznej, zamożności czy pochodzenia. Wadliwe funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości powoduje lekceważenie prawa i pogłębia demoralizację wśród obywateli.

Zwalczając przyczyny zła w społeczeństwie należy pamiętać o przykładzie, jaki dają obywatelom sami rządzący. Jest niedopuszczalne, by od nich pochodził przykład lekceważenia i łamania prawa. Stanowisko publiczne musi zwiększać odpowiedzialność za słowa i czyny, a nie od niej zwalniać. Przed sprawiedliwym sądem nie może chronić immunitet, piastowana funkcja państwowa czy koleżeństwo z ministrem.

Człowiek jest z natury dobry, ale jest też z natury słaby. Obok skutecznego ścigania i sprawiedliwego karania przestępców, należy więc poważnie zatroszczyć się o wychowanie młodych ludzi.

Człowiek przychodzi na świat w rodzinie i ona ma największy wpływ na jego wychowanie. Dobre wychowanie w domu rodzinnym często jest zdolne oprzeć się demoralizującemu wpływowi środowiska. Jednak tego, co jest złe lub czego brakuje w wychowaniu w rodzinie, zwykle nie jest w stanie naprawić żaden wychowawca i żadna szkoła. Zło, jakiego dopuszczają się ludzie, zwłaszcza młodzi, jest w dużej mierze owocem niedoskonałości życia rodzinnego i często wynika z nieodpowiedzialności rodziców, braku ich zainteresowania własnymi dziećmi, a niekiedy wręcz z ich kryminalnej postawy wobec siebie nawzajem i własnego potomstwa. Dlatego właśnie należy zrobić wszystko, by obudzić u rodziców świadomość konieczności wychowywania dobrego człowieka od samego początku życia dziecka. Rodzina nie może przerzucać odpowiedzialności za wychowanie swych dzieci na kogokolwiek innego lub na jakąkolwiek instytucję, np. szkołę. Rodzinie nie może być obojętne, co dziecko ogląda, co czyta i z kim się spotyka. Beztroska rodziców i opiekunów może przynieść tragiczne rezultaty, szczególnie w obecnych czasach zalewu filmowej i wydawniczej miernoty. Tylko wtedy, gdy rodzice dobrym słowem i przykładem będą kształtowali młodego człowieka zgodnie z podstawowymi wartościami i w oparciu o zasady moralne, będzie on w stanie rozróżniać dobro i zło i wybierać dobro.

Prawdą jednak jest, że wstępnie ukształtowany przez rodzinę mały człowiek od 6 roku życia przebywa w społeczności szkolnej i wszędzie tam, gdzie rzeczywistość kształtują obyczaje społeczne i prawa stanowione przez państwo.

Szkoła, której rodzice na tak długo powierzają swe dzieci, musi uczyć nie tylko faktów i związków między nimi, ale musi wspierać trud wychowawczy rodziców i uczyć młodych ludzi prawości, życzliwości i dobrych manier. W szkole dziecko musi uczyć się bycia z innymi i dla innych. Szkoła nie może burzyć naturalnego porządku rodzinnego i zagrażać przyzwoitości. Szkoła musi być skutecznie chroniona przed dealerami narkotyków, handlarzami bronią i agentami wszelkich sekt i zgromadzeń. Państwo musi znaleźć fundusze na autentyczny rozwój sportu i kół zainteresowań w szkołach podstawowych i śgreennich tak, by możliwym było skierowanie naturalnej energii właściwej młodemu wiekowi na tory zdrowej rywalizacji sportowej i działalności pozaszkolnej. Cały system edukacyjny, począwszy od ministra musi zostać uwolniony od rozgrywek politycznych i roszad personalnych i musi funkcjonować w oparciu o niezmienne zasady niezależnie od rodowodu rządzących. Jako niebezpieczny przejaw nieprzystosowania do ustroju demokratycznego trzeba postrzegać wypowiedź obecnego ministra Edukacji Narodowej o tym, że, cytuję: "Miernikiem przydatności pracowników oświaty będzie ich lojalność wobec rządu i państwa, a nie ich przeszłość polityczna". Rządy są różne i różnie długo trwają przy władzy, a pojęcie lojalności wobec instytucji państwowych jest niezrozumiałe. Jedynymi miernikami przydatności pracowników oświaty mogą i powinny być ich fachowość oraz wierność moralności i wartościom humanistycznym.

W przypadku młodzieży starszej jednym z najważniejszych środków sprzyjających zapobieganiu demoralizacji i przemocy jest praca. Poczucie beznadziei, ogarniające wielu absolwentów szkół zawodowych, techników i liceów, a wynikające z nieadekwatnego rozpoznania potrzeb rynku pracy, musi ustąpić miejsca zaangażowaniu w pracę i przekonaniu, iż lepiej jest utrzymywać się z pracy niż z zasiłku dla bezrobotnych lub kradzieży. Puste obietnice wielu polityków muszą więc zastąpić konkretne działania, zwiększające liczbę miejsc pracy, szczególnie dla młodych.

Kolejną istotną kwestię stanowi wpływ mass mediów, a zwłaszcza filmów (w kinach, telewizji i na kasetach wideo) na psychikę młodych ludzi. Powszechnie dostępne obecnie i chętnie oglądane przez młodzież niektóre filmy kinowe i wiele filmów wideo, to produkcje kreujące młodzieżowego bohatera o typie bezwzględnego, aspołecznego brutala, mającego za nic ludzkie życie i inne pozytywne wartości, a także sprzyjające wytworzeniu fałszywego obrazu kobiety. Takie publikacje, w połączeniu z żałosnym poziomem edukacji seksualnej w naszym kraju, tworzą grunt dla nieposzanowania godności kobiety, deprecjacji macierzyństwa, nienaturalnych zachowań seksualnych i dla wzrostu agresji w relacjach mężczyzna-kobieta. Te same zastrzeżenia odnoszą się do wielu filmów emitowanych w Telewizji Publicznej.

Ekspozycja młodego człowieka na takie szkodliwe publikacje wywiera silny wpływ na jego psychikę i sprzyja szerzeniu się zarówno przemocy jak i znieczulicy społecznej. Dlatego, będąc świadkami postępującej demoralizacji i zdziczenia obyczajów szczególnie wśród młodych ludzi, powinniśmy domagać się wprowadzenia ograniczeń w dystrybucji filmów tak, by filmy zawierające sceny drastyczne lub nieobyczajne mogły być wyświetlane wyłącznie w wyznaczonych kinach, koniecznie z odpowiednią etykietą uprzedzającą o wyjątkowej treści filmu, za cenę wyższą niż inne filmy, na przykład na wzór "X-rated films" w Stanach Zjednoczonych.

Natychmiastowym działaniem, jakie uważam za konieczne ze strony państwa, a konkretnie władzy ustawodawczej, jest wprowadzenie cenzury obyczajowej, która pomoże uchronić młode pokolenie przed psychiczną i moralną degeneracją. Według mnie, każdy kto ośmieli się opublikować w jakiejkolwiek formie treści szkodliwe społecznie, godzące w zasadę nienaruszalności ludzkiego życia i zdrowia, bezczeszczące godność osoby ludzkiej, propagujące zachowania aspołeczne, podważające godność i znaczenie życia rodzinnego, przedstawiające w korzystnym świetle narkotyki, nadużycie alkoholu lub innych środków szkodliwych dla zdrowia psychicznego i fizycznego, powinien podlegać dotkliwej karze, aby w ten sposób możliwym było ustrzeżenie społeczeństwa przed zalewem sensacyjnych kłamstw, ogłupiających czytelnika lub widza i sprzyjających degeneracji człowieka oraz szkodliwym społecznie zachowaniom. Takie działanie byłoby konkretnym wyrazem polityki prorodzinnej państwa i jego autentycznej troski o oblicze następnych pokoleń.

Na decyzje władz w tej ważnej sprawie nie może wpływać doraźna korzyść materialna w postaci dochodu z podatków od wydawców i dystrybutorów. Nigdy pieniądze nie mogą znaczyć dla państwa więcej niż morale społeczeństwa.

Obowiązkiem codziennym nas wszystkich zaś jest stawanie po stronie dobra, napiętnowanie i odrzucanie zła. Poprzez zdecydowaną dezaprobatę dla arogancji i chamstwa, poprzez solidarną pomoc sobie nawzajem w sytuacjach zagrożenia ze strony przestępców i chuliganów, musimy wytworzyć klimat bezwzględnej nietolerancji dla zła. Tylko wtedy wartości, które wyznajemy i szanujemy, znajdą szacunek innych, kiedy będziemy stawać w ich obronie. Pobudzenie wszystkich do takiej szlachetnej aktywności będzie możliwe jednak tylko pod warunkiem, że zarówno policja jak i cały system prawa i jego egzekucji będzie niezmiennie stał na straży dobra i prawych obywateli.

lek. med. Jacek Kaczmarek
Katedra i Zakład Fizjologii AMG

Nowa Pracownia w PSK nr 3

W dniu 24 kwietnia, na nadzwyczajnym posiedzeniu Senatu AMG pod przewodnictwem JM rektora prof. Zdzisława Wajdy odbyło się otwarcie Pracowni Tomografii Komputerowej w PSK nr 3.

Wśród zaproszonych gości obecny był wojewoda gdański Maciej Płażyński, liczne grono radiologów z konsultantem wojewódzkim dr. med. Januszem Dębskim, a także metropolita gdański ksiądz arcybiskup Tadeusz Gocłowski, który dokonał uroczystego poświęcenia tomokomputera. Ta nowoczesna aparatura jest niezwykle potrzebna szpitalowi i jego pacjentom, ułatwia bowiem badania eliminując ryzyko związane z transportem chorego.

Uzyskanie tak kosztownego urządzenia stało się możliwe dzięki bonifikacie otrzymanej przez władze AMG w związku z dużym zakupem sprzętu do leczenia chorych onkologicznych (za pieniądze Fundacji Polsko-Niemieckiej). Koszty adaptacji pomieszczeń dla pracowni tomokomputerowej pokryła Akademia Medyczna ze środków własnych.

dr Aleksander Stanek

Nie wprost-Wirtualna "Gazeta AMG"

Tym, którzy jeszcze o tym nie wiedzą chciałbym donieść, iż od marca wśród plików umieszczonych na serwerze naszej Akademii w sieci INTERNET figuruje Gazeta AMG. Dokładnie należy po wejściu na "stronę domową" wybrać linijkę "Akademia Medyczna w Gdańsku", a potem ikonę "Gazeta AMG". Oczywiście nie mieszczą się tam wszystkie teksty, ale niedostatki ilościowe kompensuje jakość. Nie chodzi mi tylko o wartość tekstów, ale też o aspekt, rzekłbym, "propagandowy". Było nie było, dostęp do INTERNETU mają użytkownicy z całego świata, więc "nakład" tej wersji Gazety równy jest ilości osób, które zechcą "zajrzeć" do niej via sieć - nie wychodząc zresztą z miejsca pracy lub z domu.

Taka forma "kolportażu" naszego periodyku ma szansę dynamicznie się rozwijać. Nie tylko ona zresztą. Tak się składa, że znam osobę odpowiedzialną za wygląd naszej "home page" - zapału i pomysłów na pewno nie zabraknie - byle pozwolić jej działać. Jest to tym bardziej istotne, że "strony" w INTERNECIE (WWW) wymagają ciągłej aktualizacji. Nie jest to może robota ciężka, niemniej wymaga pewnej wprawy i - co najważniejsze - systematyczności. A to jest w stanie zapewnić jedynie ktoś, kto "siedzi w tym" na stałe i na bieżąco wprowadza zmiany (można je wprowadzać choćby z dnia na dzień - czego dowodem kwietniowy numer Gazety). Ktoś mógłby w tym miejscu powiedzieć, że być może cała ta "zabawa" z INTERNETEM to zbytek, kosztowna rozrywka. Otóż nie. Jeżeli chcemy, by Akademia się rozwijała, powinniśmy dbać także o jej ekspansję w "przestrzeni wirtualnej" - najszybciej rozwijającej się obecnie sferze działalności człowieka. Ogólnoświatowa "pajęczyna" elektroniczna daje bowiem możliwość błyskawicznej komunikacji i transferu danych na ogromne odległości. W ciągu kilku minut można np. sięgnąć do Biblioteki Uniwersyteckiej w Wellington w Nowej Zelandii lub przesłać tekst publikacji do greenakcji czasopisma naukowego w Nowym Jorku. Zaś "strona domowa" jest wizytówką, którą - jak wspomniałem - może w dowolnym momencie obejrzeć każdy, kto ma dostęp do sieci.

ľ propos tegoż właśnie dostępu. Dowiedziałem się ostatnio, że budynek stojący niemal vis-ę-vis Centrum Komputerowego nie jest jeszcze "zasieciowany", podczas gdy w innym - oddalonym o 100 m - stosowne okablowanie funkcjonuje już od dawna. Nie wspominam nic o klinikach czy zakładach oddalonych od "macierzy" o kilka czy kilkanaście przystanków tramwajowych, bo tu w grę wchodzą negocjacje z "ukochanym" monopolistą w dziedzinie telekomunikacji (TP SA). Zaskoczyło mnie tylko, że nawet na Dębinkach jedni mają sieć za darmo, a inni muszą o nią zabiegać - czasem nawet własnym sumptem.

Na zakończenie jedna rzecz, która cieszy - w naszej Uczelni ilość użytkowników INTERNETU wzrasta najszybciej ze wszystkich wyższych szkół Trójmiasta (w liczbach względnych, rzecz jasna). Zatem zainteresowanie tą formą przekazywania informacji jest w naszym środowisku ogromne.

lek.med. Kamil Jankowski

Ocena działalności naukowo-badawczej jednostek AMG w 1995 roku

Już po raz czwarty Senacka Komisja Nauki dokonała oceny działalności naukowo-badawczej jednostek naszej Akademii. W jej wyniku stwierdzono stały wzrost aktywności naukowej, większe zainteresowanie pracą badawczą, godne pochwały ambicje zajmowania coraz wyższych lokat w rankingu. Można przyjąć, że w naszej społeczności akademickiej narasta zrozumienie, że wielkość dotacji, jaką uzyskuje jednostka na działalność naukowo-badawczą zależy od efektów pracy. Sądzę, że w ciągu tych kilku lat dopracowaliśmy się w miarę obiektywnej metody przyznawania dotacji na działalność statutową, a także na sfinansowanie najlepszych badań własnych. Staramy się przy tym uwzględniać także przypadki szczególne, gdy jednostka znalazła się w trudnej sytuacji nie z własnej winy. Wieloletnia ocena pozwala na bardziej obiektywną klasyfikację, a ewentualne jednoroczne obniżenie aktywności naukowej w mniejszym stopniu wpływa na ranking i nie powoduje całkowitego wstrzymania dotacji na działalność naukowo-badawczą.

Tegoroczną ocenę przeprowadzono w oparciu o te same kryteria co w latach ubiegłych. Największą wagę przywiązuje się jednak do liczby i poziomu opublikowanych prac oryginalnych. Stąd bardzo ważne jest, aby do sprawozdań dołączone były odbitki wszystkich opublikowanych prac, gdyż stanowią one przedmiot wnikliwej oceny przeprowadzanej przez członków Senackiej Komisji Nauki.

W ubiegłym roku nastąpił bardzo wyraźny wzrost aktywności naukowej w jednostkach klinicznych naszej Akademii. Wyrazem tego jest awans aż 18 jednostek klinicznych do wyższej kategorii (7 przeszło do kategorii A, 11 do kategorii B). Tylko 2 jednostki kliniczne zostały zaliczone do niższej kategorii niż w roku ubiegłym. Wśród nieklinicznych jednostek Wydziału Lekarskiego - 3 awansowały, a 1 obniżyła lokaty w rankingu. Na Wydziale Farmaceutycznym aktywność naukowa kształtowała się podobnie jak w roku ubiegłym.

W skali Uczelni 59 jednostek (na 90 ocenianych) zostało zaliczonych do kategorii A i B. Pozwala to mieć nadzieję na utrzymanie wysokiego miejsca Akademii w rankingu Komitetu Badań Naukowych.

prof. dr hab. Jerzy Krechniak
Prorektor ds. Nauki

Wydział Lekarski i Oddział Stomatologiczny Wydział Farmaceutyczny
Jednostki kliniczne Jednostki niekliniczne
Kategoria A
  1. II Katedra i Klinika Chirurgii
  2. Katedra i Klinika Chorób Skórnych i Wenerycznych
  3. Katedra i Klinika Urologii
  4. Katedra i Zakład Protetyki Stomatologicznej
  5. Klinika Chirurgii Dziecięcej
  6. Klinika Chorób Nerek
  7. II Klinika Chorób Serca
  8. Klinika Chorób Zakaźnych
  9. Klinika Hematologii
  10. Klinika Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii
  11. Klinika Onkologii i Radioterapii
  12. II Klinika Położnictwa i Ginekologii
  1. Katedra i Zakład Biochemii
  2. Katedra i Zakład Biochemii Klinicznej
  3. Katedra i Zakład Biologii i Genetyki
  4. Katedra i Zakład Histologii i Immunologii
  5. Katedra i Zakład Medycyny Sądowej
  6. Zakład Anatomii i Neurobiologii
  1. Katedra i Zakład Biofarmacji i Farmakodynamiki
  2. Katedra i Zakład Bromatologii
  3. Katedra i Zakład Chemii Analitycznej
  4. Katedra i Zakład Chemii Farmaceutycznej
  5. Katedra i Zakład Chemii Organicznej
  6. Katedra i Zakład Farmacji Stosowanej
  7. Katedra i Zakład Toksykologii
Kategoria B
  1. Katedra i Klinika Anestezjologii i Intensywnej Terapii
  2. I Katedra i Klinika Chirurgii
  3. Katedra i Klinika Chirurgii Klatki Piersiowej
  4. Katedra i Klinika Chirurgii Onkologicznej
  5. Katedra i Klinika Chorób Oczu
  6. Katedra i Klinika Chorób Płuc i Gruźlicy
  7. Katedra i Klinika Chorób Uszu, Nosa, Gardła i Krtani
  8. Katedra i Klinika Neurochirurgii
  9. Katedra i Klinika Ortopedii
  10. Katedra i Zakład Medycyny Rodzinnej
  11. Katedra i Zakład Rehabilitacji
  12. I Klinika Chorób Dzieci
  13. II Klinika Chorób Dzieci
  14. I Klinika Chorób Psychicznych
  15. II Klinika Chorób Psychicznych
  16. I Klinika Chorób Serca
  17. I Klinika Chorób Wewnętrznych i Ostrych Zatruć
  18. III Klinika Chorób Wewnętrznych
  19. IV Klinika Chorób Wewnętrznych
  20. Klinika Gastroenterologii
  21. I Klinika Położnictwa i Ginekologii
  22. Zakład Medycyny Nuklearnej
  23. Zakład Mikrobiologii Jamy Ustnej
  24. Zakład Stomatologii Dziecięcej
  1. Katedra i Zakład Farmakologii
  2. Katedra i Zakład Mikrobiologii Lekarskiej
  3. Katedra i Zakład Patomorfologii
  4. Zakład Immunopatologii
  5. Samodzielna Pracownia Diagnostyki Laboratoryjnej Instytutu Chorób Wewnętrznych
  6. Samodzielna Pracownia Endokrynologii i Diagnostyki Laboratoryjnej, Instytutu Położnictwa i Chorób Kobiecych
  1. Katedra i Zakład Botaniki Farmaceutycznej
  2. Katedra i Zakład Chemii Fizycznej
  3. Katedra i Zakład Farmakognozji
  4. Katedra i Zakład Technologii Środków Leczniczych
Kategoria C
  1. Katedra i Klinika Chirurgii Urazowej
  2. Katedra i Zakład Stomatologii Zachowawczej
  3. Klinika Chirurgii Plastycznej
  4. Klinika Kardiologii Dziecięcej
  5. Klinika Nefrologii Dziecięcej
  6. Klinika Neurologii Dorosłych
  7. Zakład Diagnostyki Chorób Serca i Naczyń
  8. Zakład Parodontologii
  9. Zakład Rentgenodiagnostyki
  1. Katedra i Zakład Fizjologii
  2. Katedra i Zakład Fizyki i Biofizyki
  3. Zakład Anatomii Klinicznej
  4. Zakład Historii Medycyny i Filozofii
  5. Zakład Socjologii i Psychologii Medycyny
  6. Zakład Zdrowia Publicznego i Medycyny Społecznej
  7. Samodzielna Pracownia Mikroskopii Elektronowej
  8. Samodzielna Pracownia Patomorfologii Klinicznej
  1. Katedra i Zakład Biochemii Farmaceutycznej
  2. Katedra i Zakład Chemii Nieorganicznej
  3. Zakład Analityki Klinicznej
  4. Pracownia Analizy Instrumentalnej
Kategoria D
  1. Katedra i Klinika Chirurgii Szczękowo-Twarzowej
  2. Klinika Kardiochirurgii
  3. Klinika Neurologii Rozwojowej
  4. Zakład Ortodoncji
  1. Katedra i Zakład Chemii Ogólnej
  2. Katedra i Zakład Fizjopatologii
  3. Zakład Higieny i Epidemiologii
  4. Samodzielna Pracownia Embriologii
  5. Samodzielna Pracownia Informatyki Medycznej
  1. Katedra i Zakład Mikrobiologii Farmaceutycznej

Ranking (?) działalności usługowo-leczniczej

Ranking jednostek naszej Uczelni dotyczący działalności naukowo-badawczej staje się stałym elementem naszej wewnętrznej, corocznej klasyfikacji, chociaż jego wdrożenie nadal jest przedmiotem dyskusji. Znamienne, że klimat tych dyskusji ewoluuje w kierunku akceptacji samej idei rankingu, podnosi się jednak konieczność z jednej strony uwzględniania dalszych kryteriów, z drugiej - potrzebę całościowej oceny jednostek. W kręgu klinicystów mnożą się głosy o potrzebie znalezienia formuły, która uwzględniałaby także działalność usługowo-leczniczą wypełniającą niemal w całości czas ich pracy w Klinikach i Zakładach. Te elementy dyskusji stały się podstawą podjęcia próby ustalenia kryteriów oceny działalności leczniczo-usługowej.

Zgodnie z kompetencjami sprawą tą zajęła się Senacka Komisja Spraw Klinicznych, która wyłoniła ze swojego grona zespół w składzie: prof., prof. J. Szczekot, W. Gacyk, K. Krajka i doc. A. Rynkiewicz, przy moim udziale, którego zadaniem miało być opracowanie wspomnianych kryteriów. Zespół ten, po analizie nadesłanych informacji na temat działalności usługowo-leczniczej jednostek oraz po przestudiowaniu sugestii niektórych kierowników klinik odnośnie rankingu, doszedł do wniosku, że realizacja tego "zadania" nie jest możliwa. Przede wszystkim nie udało się znaleźć obiektywnych kryteriów oceny działalności usługowo-leczniczej, nawet w odniesieniu do jednostek jednoimiennych, ponieważ nie dysponują one porównywalnymi warunkami (np. stopniem wyposażenia, warunkami lokalowymi, liczebnością zespołów, funkcją itp.) nie wspominając o próbach porównywania jednostek reprezentujących różne dziedziny. Dlatego też zespół nasz występuje z wnioskiem, by podstawą oceny, a właściwie wyłonienia grupy jednostek przodujących była niżej przedstawiona ankieta. Wydaje się bowiem, że mogłaby ona, uzupełniona podstawowymi informacjami o jednostce, spełnić chociaż w części oczekiwania klinicystów.

Rozumiemy, że ta forma rankingu, która rankingiem nie jest, nie kończy poszukiwań nad wypracowaniem porównywalnych kryteriów oceny działalności diagnostycznej i leczniczej i podlegałaby corocznym udoskonaleniom oraz modyfikacjom. Jesteśmy przekonani, że dążenie do rozszerzenia kryteriów rankingowych jest słuszne, gdyż Akademia Medyczna postrzegana jest w pierwszym rzędzie, w oczach społeczeństwa, jako placówka świadcząca wysokospecjalistyczne usługi medyczne. W tej ocenie działalności Akademii Medycznej zawiera się codzienny trud zespołów ludzkich, które decydują o randze Akademii w systemie ochrony zdrowia.

Wydaje się ponadto, że poza oceną omawianej działalności klinicznej należałoby dążyć do wypracowania kryteriów działalności dydaktycznej, by w ten sposób umożliwić kompleksową ocenę jednostek znajdując w niej źródło motywacji dla stałego podnoszenia poziomu naszej pracy.

dr hab. med. Zbigniew Nowicki
Prorektor ds. Klinicznych

Nowe władze Oddziałów Gdańskiego i Elbląskiego PTN

W dniu 20 III 1996 r. odbyło się walne zgromadzenie członków Polskiego Towarzystwa Neurologicznego Oddziałów Gdańskiego i Elbląskiego.

W części naukowej wykład prof. Stefana Raszei Etyka lekarska a odpowiedzialność prawna lekarza, z konieczności będący skrótowym omówieniem zagadnień etyki, spotkał się z żywym zainteresowaniem słuchaczy i wywołał ożywioną dyskusję.

W drugiej części zebrania dokonano wyboru nowych władz Towarzystwa w osobach: dr Walenty Nyka - przewodniczący, dr Lidia Nowak - wiceprzewodnicząca, dr Małgorzata Krześniak-Bohdan - sekretarz, oraz dr Bożena Czarnacka - skarbnik.

XVI Ogólnopolski Zjazd Polskiego Towarzystwa Neurologicznego odbędzie się w Katowicach we wrześniu br.

dr med. Emilia Mierzejewska

Mistrzostwa Polski Akademii Medycznych w tenisie stołowym

W Białymstoku w dniach 30-31.03.1996 roku odbyły się Drużynowe Mistrzostwa Polski Akademii Medycznych w tenisie stołowym. Naszą Uczelnię reprezentowała drużyna kobiet w składzie: Renata Barszczewska (IV r. Stomatologii), Elżbieta Grzymała (V r. Lekarski).

Nasze studentki odniosły piękny sukces zdobywając tytuł wicemistrzyń Polski. Jeszcze lepiej poszło w turnieju indywidualnym, w którym Elżbieta Grzymała zajęła I miejsce, a Renata Barszczewska III miejsce.

Trenerem sekcji jest niżej podpisany.

mgr Jan Stankiewicz

DZIAŁ KADR

powrot do poprzedniej strony   || powrot do strony  glownej AMG