strona główna > uczelnia > gazeta AMG > maj 2005 > O Profesorze Mieczysławie Gamskim trochę inaczej

Gazeta AMG

WERSJA ASCII Spis treści maj 2005


O Profesorze Mieczysławie Gamskim trochę inaczej

W roku 2004 minęła 15 rocznica śmierci prof. Mieczysława Jerzego Gamskiego (1913-1989), kierownika III Kliniki Chorób Wewnętrznych Akademii Medycznej w Gdańsku, członka honorowego Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, wielkiego lekarza - humanisty, naukowca o rzadko spotykanym, twórczym umyśle, mistrza wielu pokoleń lekarzy, naukowców, człowieka o niezwykle bogatej i szlachetnej osobowości.

W czasie kolejnych, już XI Gdańskich Spotkań Kardiologicznych, które odbyły się dnia 20 listopada 2004 r., jedna z sesji poświęcona była Jego pamięci.

Prof. Mieczysław Gamski urodził się 2 października 1913 roku w Skołoszowie koło Jarosławia. Ojciec jego, Włodzimierz, był urzędnikiem kolejowym, matka Maria - nauczycielką. Miał dwóch braci, starszego Stanisława i młodszego Zbigniewa, który zginął w 1939 r. w kampanii wrześniowej.

W 1932 roku ukończył klasyczne gimnazjum im. J. Długosza we Lwowie. Gimnazjum to miało pedagogów wielkiej klasy i cieszyło się zasłużoną sławą. Ukończyli je m.in. Jan Parandowski i Andrzej Szczepkowski. Profesor wyniósł z gimnazjum doskonałą znajomość łaciny i starożytnej greki, zamiłowanie do literatury i poezji. Zainteresowania poezją wyniósł także z domu. Jego stryjeczna siostra, Jadwiga Gamska-Łempicka, była poetką. To ona zachęcała go do pisania wierszy, była pierwszym ich krytykiem i doradcą. A pisać zaczął Profesor już będąc 8-10-letnim chłopcem. Wtedy tworzył opowiadania, jak np. to o zmarzniętym i zgłodniałym koniku polnym, którego późną jesienią znalazły pszczoły, ogrzały i nakarmiły. Opowiadanie kończyło się morałem, że należy robić zapasy na zimę w ciągu pięknego lata, a nie tylko skakać swawolnie. W gimnazjum zaczął pisać wiersze i pisał je przez całe życie, także po łacinie, którą władał doskonale. Nieraz, ku zakłopotaniu swoich asystentów, przy łóżku chorego, zwracał uwagę na coś, czy komuś, po łacinie, np. kiedy u jednej z koleżanek zauważył oczko w pończosze. Oczywiście nikt z osób towarzyszących Profesorowi tego nie zrozumiał, musiał to później przetłumaczyć.

Z domu rodzinnego Profesor wyniósł także umiłowanie muzyki. Rodzina była rozśpiewana, a trzej bracia stanowili trio muzyczne: Staszek grał na mandolinie, Zbyszek na skrzypcach, a Mietek na gitarze.

W następnych latach, już w Gdańsku, Profesor regularnie uczęszczał na koncerty do Filharmonii i Opery Bałtyckiej. W swoim domu raczył gości muzyką klasyczną, odtwarzaną w płyt. Kiedyś, egzaminując studentów w domu, a było ich trzech i wszyscy nie zdali, zadedykował im marsz żałobny Chopina. Często widywano Go w teatrze. Był znawcą malarstwa. W jego gabinecie, na bibliotece, zawsze był rozłożony album z reprodukcjami malarskimi. Profesor codziennie rano, po przyjściu do gabinetu, przewracał kolejną kartkę, a w czasie egzaminów z chorób wewnętrznych często padało pytanie sprawdzające znajomość malarstwa.

Dyplom lekarza Mieczysław Gamski uzyskał w 1937 r. na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Bezpośrednio po studiach pracował przez rok w Zakładzie Fizjologii, ale tu się nie odnalazł. Jednocześnie rozpoczął pracę w Klinice Chorób Wewnętrznych UJK, a dwa lata po dyplomie już doktoryzował się na podstawie pracy o tematyce kardiologicznej: Zachowanie się wychylenia przedsionkowego w elektrokardiogramie ludzi zdrowych i z chorobą układu krążenia w spoczynku i po próbie pracy.

Lata okupacji spędził we Lwowie. Pracował w ambulatorium kolejowym i, jak wspominają przyjaciele, biegał po całym mieście na każde wezwanie z torbą pełną leków, z drewnianym fonendoskopem (używał go jeszcze w klinice gdańskiej) i podręcznym sterylizatorem ze strzykawką.

Leczył nie tylko chorych, ale także wspierał duchowo skołatanych okupacją lwowian, udzielał pomocy materialnej. Był lekarzem AK, szefem sanitariatu Lwów-Śródmieście.

Powojenne losy rzuciły Go do Wrocławia. Tu pracował pod kierunkiem wybitnego internisty prof. Antoniego Falkiewicza w II Klinice Chorób Wewnętrznych Akademii Medycznej. Wczesny okres badań Profesora to oryginalne prace eksperymentalne o dużej przydatności praktycznej. Należy tu wspomnieć m.in. o przyrządzie Gamskiego do lokalizacji ciał obcych w organizmie, igle Gamskiego do biopsji wątroby oraz o modelu wektokardiografu. Wynikało to najpewniej z Jego szczególnych zdolności do tzw. majsterkowania. W okresie lwowskim, już jako młody lekarz, naprawiał w domu kontakty, dzwonki, żelazka elektryczne, wymieniał uszczelki w kranach, a już w Gdańsku naprawiał zegarki. Kiedyś w jego lwowskim domu zastano go przy... maglowaniu bielizny. Robił to ponoć bardzo sprawnie przy pomocy bardzo oryginalnego drewnianego narzędzia, najpewniej własnego pomysłu. A iniekcji dożylnych nauczył się na sobie! Podobnie też na sobie sprawdzał nowe leki, jak to było i w przypadku dożylnego zastosowania ipronalu.

W 1951 r. we Wrocławiu habilitował się na podstawie rozprawy: Nadcieplność wegetatywna. Poprzez tę pracę, na wskroś oryginalną, spopularyzował zespół podwzgórzowy, podał opis własnej próby centrotermicznej diagnozującej nadcieplność wegetatywną i - co było konsekwencją tej twórczej pracy - zainicjował syntezę i opracowanie kliniczne nowego polskiego leku o nazwie ipronal. Lek ten wykazywał, nieznane dotąd, właściwości regulujące czynność podwzgórza i stał się skutecznym orężem w walce z nadcieplnością wegetatywną.

Profesor Gamski od najwcześniejszych lat pracy naukowo-lekarskiej wielkim zainteresowaniem darzył kardiologię. Serce tropił także w poezji, jak w eseju jego autorstwa Serce w poezji - co poeci wiedzą o sercu, a kardiolodzy o poetach. W wierszu Juliusza Słowackiego doszukał się napadowego migotania przedsionków, na które najpewniej cierpiał poeta, a w strofach Janusza St. Pasierba częstoskurczu napadowego. A sam też pisał o sercu:

Zbadałem serce twoje ...
Ach!
Ujrzałem, że puste
Jak tykwa na wietrze
Bucząca,
Że zimne jak noc
Grudniowa,
Że skorupa jego twarda
Jak głaz ...
Zbadałem serce twoje ...
Nie powiem nikomu
Tajemnica lekarska!...


W dziedzinie kardiologii dokonał wiele. Zainteresowania naukowe kardiologią, zapoczątkowane pracą doktorską o tematyce elektrokardiograficznej, kontynuował w Gdańsku. Prowadzone tu były badania z zakresu wektokardiografii we współpracy ze sławnymi polskimi uczonymi z Wrocławia - Hugonem i Zofią Kowarzykami. Pokaźna liczba prac dotyczyła nerwic układu krążenia i próby ich leczenia za pomocą ipronalu. Profesor, jako jeden z pierwszych w kraju, zainspirował badania nad wczesną rehabilitacją po zawale serca, badania nad farmakologicznym leczeniem zaburzeń rytmu oraz wprowadził wraz z zespołem na szeroką skalę elektrostymulację serca. Tu powstał, jako jeden z pierwszych w Polsce, intensywny nadzór kardiologiczny.

Profesor Gamski był wszechstronnie wykształconym internistą, jednym z tych wielkich lekarzy minionego wieku, którzy znakomicie orientowali się w całej internie.

Kolejne działy z zakresu chorób wewnętrznych, które rozwinął Profesor już w Gdańsku, to hematologia i endokrynologia. Obydwa te działy mają swoich przedstawicieli w jego uczniach: prof. Andrzeju Hellmannie, prof. Eugenii Częstochowskiej i dr. hab. Krzysztofie Sworczaku.

Dorobek naukowy Profesora to 120 prac, nie licząc około 300 publikacji jego współpracowników. Był promotorem 23 przewodów doktorskich i opiekunem 5 habilitacji. Kilkudziesięciu specjalistów z interny i kardiologii kształciło się w klinice kierowanej przez Profesora. Na szczególną uwagę zasługuje jego praca recenzencka. Profesor pisząc recenzje był krytyczny w imię prawdy, co uważał zresztą za swój przykry obowiązek. Dążył do utrzymania wysokiego poziomu przewodów doktorskich i habilitacyjnych. Bolał nad tym, że autorzy często używają słów obcego pochodzenia w miejsce pięknych mian polskich. Nie szczędził też słów uznania, kiedy tylko było można. W recenzje prac naukowych, doktorskich, habilitacyjnych, w oceny dorobku na tytuł profesora wkładał całą swoją rozległą wiedzę medyczną, a także talent literacki. Lekturę tych recenzji czyta się z prawdziwym zainteresowaniem, lekko.

Bolał też nad postępującą dehumanizacją medycyny. Podczas wykładu inaugurującego rok akademicki 1963/64 przestrzegał studentów: Bez głębokiego umiłowania człowieka, bez szlachetnego buntu przeciw jego cierpieniu, bez zdolności do twórczego poświęcenia, bez umiejętności nawiązania głębokiego kontaktu psychicznego z cierpiącym nie wychodźcie na niwę ludzkiej niedoli. Medycyna jest bowiem nie tylko nauką budowaną rozumem, ale i sztuką kreśloną sercem i intuicją. Profesor świadom niedoskonałości posługi chorym powierzonym lekarskiej i pielęgniarskiej opiece przyzywał Tę, która jest Uzdrowieniem Chorych w modlitwie ułożonej przez siebie: Leczącym i pielęgnującym chorych uzyskaj ową łaskę, aby w pokorze ducha i serca zapale, w jasności umysłu i gotowości ofiary - godnymi byli narzędziami Bożego Miłosierdzia nad nieszczęsnymi.

Profesor w sposób bezkompromisowy walczył o prawdę. Walczył o nią z całą odpowiedzialnością, a nawet gwałtownością, nie zważając na konsekwencje. Nie przysparzało mu to przyjaciół w gdańskim środowisku akademickim. Oto niektóre jego wypowiedzi, jakże boleśnie dziś aktualne w środowisku akademickim, i nie tylko, zaczerpnięte z wykładu: Prawda warunkiem porozumiewania między ludźmi (1987):
Prawda jest podstawowym i najsilniejszym łącznikiem między ludźmi, zapewnia ich pełne porozumienie we wspólnocie
Nieprawda, to niezgodność sądu, myśli i słowa z rzeczywistością. Z niej wypływa też nieprawda w działaniu ..., przynosi szkodę jednostce i wspólnocie. Niszczy wspólnotę często bezpowrotnie
Prawda jako wartość nadrzędna musi być stale obecna we wszystkich przejawach naszego życia. Musi harmonijnie tętnić w naszych myślach, w słowie mówionym i pisanym, w czynach, w całym postępowaniu
Przerażające jest to, jak wielu ludzi ulega nieprawdzie tylko dlatego, że płynie ona wytrwale, ubrana w uroczyste szaty oficjalnych wypowiedzi, zapewniających o swej najlepszej woli i najgenialniejszych pomysłach
.

Profesor kształtował swoich uczniów w duchu głębokiego humanizmu, w duchu nieskazitelnej etyki lekarskiej. Był całkowicie bezinteresowny. Zawód lekarza był dla niego służbą, posłannictwem, a stanowisko oznaczało większą odpowiedzialność za losy chorych, asystentów, studentów, za naukę. W wypadku błędów lekarskich swoich współpracowników winę zwykł brać na siebie, przyjmując pełną odpowiedzialność za wszystko, cokolwiek wydarzyło się w klinice. Profesor uczył przykładem i zawstydzał tych, którzy byli odpowiedzialni za porządek. Zbierał porzucone papiery na podłodze w salach chorych, gasił światła, które jeszcze paliły się rano po nocnym dyżurze. Nigdy nie unosił się gniewem. Upominanie winnych wyglądało tak: niech się pan czuje zwymyślany albo to skandal.
Profesor wskazywał swoim przykładem i słowem na wzorzec osobowości nauczyciela akademickiego, lekarza, naukowca.

Wzorzec ten musi być najwyższej próby - pisał - i to we wszystkich dziedzinach życia. Nie może być żadnego rozdźwięku między sylwetką prywatną, społeczną i urzędową pracownika nauki. Muszą one być zespolone w harmonijną całość, promieniując w każdej sytuacji najwyższymi wartościami moralnymi i zawodowymi.

Te wypowiedzi Profesora dla jego uczniów, dla społeczności akademickiej brzmią jak testament i dla wielu są przesłaniem, ważnym drogowskazem w życiu.

Chorzy w klinice i najbliżsi współpracownicy Profesora byli jego domem. Za tym domem, już na emeryturze, jakże tęsknił i chętnie do niego powracał.

Jak testament brzmi wiersz Moi wy drodzy, który dedykował swoim współpracownikom. Napisał go tuż przed śmiercią.

Kocham Was,
Jak chłopiec - dziewczynę
Jak motyl - barwę kwiatu
A orzeł - niebios błękity
Jak ryba - toń wody
Bezkresną ...
Tęsknię za Wami
O każdej godzinie
Za rojem białych płaszczy
W świątyni cierpienia ...
Nie umiem już badać
Bez Was
Rozpoznawać
Leczyć
Bez Was
Nie mogę - bez Was


Na ostatnim, imieninowym spotkaniu w klinice (imieniny obchodził 1 stycznia), Profesor obejmując zebranych ciepłym spojrzeniem powiedział, kochajcie się.

prof. Grażyna Świątecka







Redakcja Gazety AMGStrony realizowane w systemie CMS ReMedium

Strona główna | Aktualności | Gazeta AMG | Uczelnia | Biblioteka | Studia
Informator AMG | Internet | Obsługa informatyczna | Kontakt
<< Wstecz Copyright © Akademia Medyczna w Gdańsku 1996 - 2003.