strona główna > uczelnia > gazeta AMG > lipiec 2005 > Edukacja w medycynie i farmacji

Gazeta AMG

WERSJA ASCII Spis treści lipiec 2005


Edukacja w medycynie i farmacji

Zbigniew Kamiński i Jacek W. Teodorczyk

W środowisku pracowników lecznictwa (urzędowo "służba zdrowia") słyszy się niekiedy głosy, że uprawiana przez nich dyscyplina dzieli się na uprawianie zawodu i naukę. Do dziś funkcjonują przecież określenia: sztuka lekarska, lege artis i błąd w sztuce. Są to echa dawnych czasów, kiedy sukcesy w lecznictwie zależały od doświadczenia (a nieraz i szczęścia) lekarza. Dopiero po wielu wiekach zaczęła się kształtować nauka, która jest dziś podstawą działalności wszystkich dyscyplin medycznych i farmacji. Naszą uwagę zwróciły fragmenty "Modlitwy lekarza" (autor sir Robert Hutchinson): "... od pogardy dla tego co stare, ... od przekładania wiedzy ponad mądrość, nauki przed sztuką... chroń nas, Panie Boże". Jako dyplomowani farmaceuci postanowiliśmy (chociaż z konieczności w skrócie i subiektywnie) przekazać PT Czytelnikom nasze przemyślenia o tych sprawach.

Ryc. 1. Lekarz - czarownik w stroju rytualnym.
Ryc. 1. Lekarz - czarownik w stroju rytualnym.
Dla pierwszych zorganizowanych grup ludzkich (szczepy, plemiona) lecznictwo było bardzo ważną rzeczą, bo zabezpieczało sprawne ich funkcjonowanie. Zauważyli to niektórzy członkowie plemion i zaczęli specjalizować się w usługach leczniczych. Zebrane przez siebie surowce (najczęściej roślinne) przerabiali na leki i próbowali takie preparaty podawać chorym współplemieńcom. Jest rzeczą oczywistą, że swoją wiedzą nie zamierzali dzielić się z nikim i nie potrzebowali pomocników (a może konkurentów?). Z czasem uzyskali wysoki status społeczny, a dla podkreślenia swojej ważności ubierali rytualne stroje i tatuowali (malowali) twarze. Taki pierwowzór lekarza (szamana, czarownika) można spotkać jeszcze i dziś w Ameryce Łacińskiej, Afryce czy na Dalekim Wschodzie (ryc. 1). Znana polska podróżniczka, Elżbieta Dzikowska została wyleczona w końcu XX wieku przez szamana z Ameryki Południowej. Dla dodania powagi swojej działalności, ci specjaliści dołączali jeszcze modlitwy do bóstw, od których potem otrzymywali pomoc. Również metody poszukiwania leków, stosowane przez tych fachowców, zachowały się do naszych czasów. Jako ciekawostkę można przytoczyć fakt, że żołnierze alianccy wysyłani na Daleki Wschód na wojnę z Japonią (1941-1945) byli m.in. instruowani, że w dżungli mogą próbować owoców i jeśli okażą się smaczne, to nie powinni mieć kłopotów ze zdrowiem. W miarę rozwoju społeczeństw wzrastał również poziom usług leczniczych, a to spowodowało konieczność specjalizacji: medycyna, u starożytnych nazywana dietetyką, dziś interna obejmująca specjalistów od diagnozy i metod terapii, farmacja, pierwotnie aptekarstwo, czyli wyrób i dystrybucja środków leczniczych, chirurgia zajmująca się leczeniem urazów i wykonywaniem zabiegów operacyjnych oraz stomatologia związana z leczeniem i usuwaniem zębów. Po długich sporach historycy nauki ustalili np. definicję farmacji, którą przedstawił prof. Wojciech Roeske w obszernym haśle "farmacja" (Wielka encyklopedia powszechna, PWN, t. 3) z 1966 r. Według niego farmacja to ... całokształt wiedzy o lekach, w skład której wchodzi szereg nauk... chemia, fizyka, botanika, toksykologia, farmacja stosowana..., farmakologia, higiena... Ta nazwa obejmuje również ogół specjalistów, wykonujących zawód farmaceuty... wykonujących szereg czynności... analiza, synteza i kontrola leków... Autor podkreśla również, że farmacja pochodzi od wspólnego pnia medycznego. Z tego opisu można wyciągnąć wniosek, że farmacja jest zawodem naukowym i pełnoprawnym członkiem dużej rodziny nauk medycznych. Przez wiele wieków farmaceuci, nazywani pierwotnie aptekarzami, musieli walczyć o uznanie swojego zawodu jako odrębnej specjalności (o rozstaniu z medycyną nikt rozsądny nigdy nie mówił). Stare przysłowie niemieckie mówi "nie sługą, ale siostrą medycyny jest farmacja", a jeszcze w styczniu 1966 r. na sympozjum naukowym w Madison (Wisconsin, USA) Aaron H. Ihede udowadniał, że dyscypliny naukowe uważane za farmaceutyczne stanowią poważną część nauk medycznych i odwrotnie. Skoro jesteśmy rodziną, musimy pamiętać, że w życiu różnie bywało. Lekarze uzyskali uznanie i szacunek w społeczeństwie (podobno od średniowiecza absolwenci szkoły medycznej w Salermo k. Neapolu zaczęli używać oficjalnie naukowego tytułu doktora) i chcieli nadzorować pracę i szkolenie aptekarzy czy chirurgów, co powodowało "spory kompetencyjne". Warto przytoczyć w tym miejscu fragment mniej znanego utworu polskiego pisarza z XVII w. Wespazjana Kochowskiego:
"Panie, pogódź nas - prosim, gdyż się ciągle swarzem
czy aptekarz, czy doktór ma przed aptekarzem?"
Ryc. 2. Lekarz i aptekarz - drzeworyt wg Hieronima Brungschwygka z Hortus Sanitatis. Augsburg 1496. Aptekarz studiuje księgę, lekarz wskazuje potrzebne leki.
Ryc. 2. Lekarz i aptekarz - drzeworyt wg Hieronima Brungschwygka z Hortus Sanitatis. Augsburg 1496. Aptekarz studiuje księgę, lekarz wskazuje potrzebne leki.

Najczęściej jednak życie codzienne oraz interesy zmuszały lekarza i aptekarza do współpracy, jak to przedstawił złośliwie anonimowy fraszkopis z XIX w.:
Doktor wspiera aptekarza
A obadwaj zaś trumniarza
Ale do ostatniej pory
Na nich wszystkich robi chory.


Wiesław Brudziński ok. 1950 r. zauważył również naukowe podstawy zawodów medycznych:
Receptę pomylił lekarz
Źle ją wykonał aptekarz
A pacjent, nie znając tej sztuki,
Zażył lek i... wyzdrowiał
Oto triumf nauki!
(ryc. 2)

To żart, ale znany lekarz polski Jan Jonston (1603-1678) pisząc o zawodzie lekarza stwierdzał, że wyleczenie pacjenta jest często kwestią przypadku, a niekiedy jest dziełem początkującego lekarza, gdy specjaliści zawiedli (ryc. 3).

Ryc. 3. Jan Jonston 1603-1675
Ryc. 3. Jan Jonston 1603-1675
Z wymienionych powyżej specjalności (farmaceuta, chirurg, stomatolog) jako pierwsi uzyskali "wolność" aptekarze. Nastąpiło to w okresie średniowiecza, chociaż sławne edykty cesarza Fryderyka II Hohenstauffa, tzw. Konstytucje Sycylijskie z lat 1231-1240 nie załatwiły wielu problemów, o czym jeszcze napiszemy. Inne grupy zawodowe musiały jeszcze długo czekać na oficjalne uznanie swoich specjalności. Mało znany dokument z 1770 r., wydany przez gubernatora Luizjany (od 1812 r. stan USA) podaje, że istnieją trzy zawody medyczne: lekarz - specjalista od diagnozy chorób i terapii, chirurg - specjalista od leczenia złamań i wykonawca zabiegów operacyjnych oraz aptekarz - wytwórca leków. Z jakiego powodu pominięto tak szanowaną dziś stomatologię? Przyjrzyjmy się bliżej, jak rozwijała się chirurgia i stomatologia. O początkach tych dyscyplin mamy dość skąpe wiadomości. Wynika to z wielu problemów, jakie napotyka badacz nauki, gdy chce dotrzeć do źródeł medycyny na Dalekim Wschodzie czy w Ameryce Łacińskiej. Przez wiele stuleci takie kraje jak Chiny czy Japonia były trudno dostępne i mało znane Europejczykom. Jeżeli zachowały się dokumenty pisane np. przez starożytnych Chińczyków, to użyte w nich pismo jest bardzo trudne do odczytania, podobnie jak wiele dialektów używanych w Indiach. Dodajmy do tego naszą europejską "dumę" uzasadnianą tym, że osiągnięcia Europejczyków dadzą się udokumentować w odróżnieniu od innych, których być może nie było? Wielu badaczy liczy np. historię od 1766 r. przed Chrystusem, a Chińczycy od 2852 roku p.n.e., co spowodowało, że gdzieś przepadło ponad 1000 lat! Wykopaliska w Indiach (Mohendara, Harappa), potwierdzające ogromne osiągnięcia starożytnych mieszkańców również w dziedzinie lecznictwa są datowane na III wiek przed Chrystusem - dotyczy to uczonych hinduskich lub na 1500 r. odnoszący się do uczonych z Europy, co daje różnicę 1800 lat! Wiemy też trochę o sukcesach medycznych ludów z Ameryki Łacińskiej. Archeolodzy oglądali ze zdumieniem np. czaszki, w których były zęby z plombami świadczącymi o tym, że jacyś świetni fachowcy opracowali ubytki i przy pomocy bardzo trwałych klejów umieszczali cylindryczne bloczki z jadeitu (NaAlSi2O6) o średnicy 3-4 mm, a czasem ubytek wypełniali złotem. Trwałość tych wypełnień wpędziła w podziw specjalistów. O wielu innych sprawach nie dowiemy się nigdy, bo hiszpańscy konkwistadorzy w XVI w. podczas uroczystych chrztów pogańskich Indian wrzucali do ognia stare dokumenty np. Inków. Ogromne, zbierane z trudem przez wiele lat archiwum nakazał zniszczyć w 1562 r. autentyczny przyjaciel Indian biskup Diego de Landa, który podobno bardzo żałował później, że wydał takie polecenie. Do dziś zachowało się w Hiszpanii około 30 dokumentów z tego okresu, ale tamtego języka nie znają nawet tubylcy.

Chirurdzy byli cenieni już w czasach starożytnych. Hindusi twierdzili nawet, że każdy specjalista (lekarz) powinien znać medycynę wewnętrzną i chirurgię i jeśli ktoś znał tylko jedną dyscyplinę, to mówiono o nim, że jest ptakiem z jednym skrzydłem. Specjaliści od leczenia ran i uszkodzeń ciała byli potrzebni władcom w każdej epoce, gdyż toczyły się liczne wojny, przy czym należy pamiętać, że każdy zabieg operacyjny był związany z dużym ryzykiem. Brakowało odpowiednich środków znieczulających, jakkolwiek znane było opium czy mandragora. Dochodzenie pacjenta do zdrowia po udanym zabiegu mogło zakończyć się zakażeniem rany i zejściem, co powodowało często pociąganie operatora do odpowiedzialności, a surowe kary zawiera np. znany Kodeks Hammurabiego. Gdy 8 listopada 1686 r. ceniony chirurg francuski Charles F. Felix wykonywał bez narkozy operację jelita u króla Ludwika XIV, asystowało mu dwóch chirurgów, dwóch lekarzy, czterech aptekarzy oraz... spowiednik. Po dojściu do zdrowia władca kazał wypłacić chirurgowi ogromną sumę pieniędzy i dodatkowo obdarzył go majątkiem ziemskim.
Ryc. 4. Stawianie baniek w łaźni (drzeworyt 1519).
Ryc. 4. Stawianie baniek w łaźni (drzeworyt 1519).
Nie może dziwić nas ówczesny niechętny stosunek Kościoła do chirurgii i w myśl zasady "kościół brzydzi się krwią" zakazano duchownym uprawiania chirurgii. Nowy zawód - chirurdzy świeccy szukał możliwości szkolenia dla swoich członków. Udało się zorganizować sławną, pierwszą w Europie szkołę chirurgów w Paryżu w 1260 roku oraz założono Bractwo św. Kosmy w całej Francji, ale takie usługi wykonywało również wielu fachowców niższej rangi (cyrulicy, balwierze i najniżej stojący łaziebnicy, również... kat miejski). Tak bywało w wielu miastach Europy, np. znane i bogate miasto hanzeatyckie Brema nie zatrudniało aż do 1510 roku ani stałego lekarza, ani chirurga (ryc. 4).

Postępy w dziedzinie nauk przyrodniczych i medycynie oraz ogromne zapotrzebowanie na usługi chirurgiczne w latach aktywności "boga wojny" Napoleona (1793-1815) spowodowały również podniesienie wykształcenia chirurgów, ale istotny postęp osiągnięto dopiero w połowie XIX wieku.

cdn.







Redakcja Gazety AMGStrony realizowane w systemie CMS ReMedium

Strona główna | Aktualności | Gazeta AMG | Uczelnia | Biblioteka | Studia
Informator AMG | Internet | Obsługa informatyczna | Kontakt
<< Wstecz Copyright © Akademia Medyczna w Gdańsku 1996 - 2003.